Są takie powieści, które w dniu premiery stają się światowymi bestsellerami. Są tacy pisarze, w których stronę krytycy i czytelnicy kierują oczy przepełnione nadzieją i oczekiwaniem... bowiem już oczekują kolejnej ich historii. Nie wierzycie? Mam dla Was dowód - a tym dowodem jest właśnie recenzja Drogi do domu Yaa Gyasi.

XVIII wiek na Złotym Wybrzeżu nie był najlepszym czasem dla wszystkich ludzi z afrykańskiego plemienia. A to właśnie tam przyszły na świat dwie siostry, które łączyła jedynie wspólna matka, a różniło wszystko. Jedna została żoną białego handlarza niewolników, druga sama stała się niewolnicą. Nigdy się nie spotkały. Oddalone od siebie o tysiące kilometrów rodziły dzieci, ich dzieci swoje dzieci, a ich dzieci kolejne dzieci... aż w końcu los sam zadecydował, że spajający dwie rodziny naszyjnik natrafił na potomków Effy i Esi!