niedziela, 4 grudnia 2016

Rozdział XI. Światła, Korea, AKCJA!

Są znajomości, przy których na początku kompletnie nie wierzyłeś, że może z nich wyjść jakakolwiek bliższa relacja. Są spotkania, po których nie oczekiwałeś niczego więcej ponad miło spędzony czas. Są dni, które jeszcze przed swoim końcem stają się przepięknym wspomnieniem, do których zapewne nie raz będzie się powracało. 


Hannah jest Koreanką, z którą od samego początku roku akademickiego chodziłam na te same zajęcia. Jednakże nigdy ze sobą nie rozmawiałyśmy. Była jedyną osobą z Azji, zawsze gdzieś tam z boku i widać było, że stresuje ją częste pytania profesora oraz studentów na temat różnic typu: Jak to jest w tej Korei? Do czasu aż się spóźniłam na zajęcia i usiadłam na chybił trafił właśnie przy niej (swoją drogą to druga taka sytuacja - pozdrawiam, Jagódko ;*), a że akurat miałyśmy pracować w parach + ja akurat dzień wcześniej obejrzałam Służącą (bardzo dobry film - odważny... ale cholernie dobry), która jest produkcją koreańską, to złapałyśmy wspólny kontakt od samego początku. Później poszłyśmy na kawę, kawa przeciągnęła się aż do pory obiadowej i jeszcze tego samego dnia Hannah powiedziała, że koniecznie muszę poznać jej przyjaciół z Korei i zaprasza mnie na wieczorek koreański! I co najlepsze... na obietnicach się nie skończyło!

sobota, 26 listopada 2016

Harry Potter i Komnata Tajemnic [Wydanie ilustrowane] - J.K.Rowling & Jim Kay

Tadam! Cudowna wiadomość! Wróciłam do książek! Wierzcie bądź nie, ale brakowało mi tego niesamowicie... dlatego sobie powiedziałam, że koniec z wiecznym niebyciem w domu. Pora znaleźć czas tylko i wyłącznie dla siebie, łącząc przyjemne z pożytecznym - czyli czytaniem w oryginale!

Niedawno kupiłam sobie Ein ganzes halbes Jahr (pl. Zanim się pojawiłeś) Jojo Moyes, by móc w końcu poszerzać swoje słownictwo... ale czy byłoby coś przyjemniejszego niż rozpoczęcie edukacji od ukochanego Harry'ego Pottera? Moja koleżanka Alena nie kazała mi długo czekać... i tym oto sposobem ruszyłam z pierwszą recenzją od przeszło dwóch miesięcy. HARRY POTTER!


Harry Potter powraca do zaczarowanego świata, by rozpocząć drugi rok edukacji w Hogwarcie. Jednakże nie obejdzie się bynajmniej od niezapomnianych wrażeń i niespodzianek, jakie tylko na niego czekają. Zgredek, pająki... a przede wszystkim Komnata Tajemnic, która kryje za sobą znacznie więcej aniżeli tylko sekret Czterech Założycieli Szkoły Magia i Czarodziejstwa...

"Komnata Tajemnic została otwarta, strzeżcie się wrogowie dziedzica!!!"

Przypuszczam jednak, że nawet i najkrótszy opis fabuły nie jest tutaj konieczny. Harry Potter to już legenda - postać kultowa, którą znają wszyscy, niezależnie czy to dorośli, czy nastolatkowie. Teraz mogą dołączyć do wielkiego grona miłośników świata J.K.Rowling również i nowi czytelnicy... a zachętą niech będzie właśnie owe wydanie ilustrowane.

niedziela, 20 listopada 2016

Rozdział X. Coś, czego potrzebowałam... Tanz der Vampire [16.12.2016]

Mam nadzieję, że nie będzie dla nikogo obcym zdanie: POTRZEBOWAŁAM/EM TEGO! Wierzę, że każdy z nas w którymś momencie życia potrzebował tej niesamowitej zmiany - tego przeniesienia się w zupełnie inny, a przy tym jakże znany świat.  Jeżeli wiecie, do czego w tym momencie nawiązuję, zapraszam Was wszystkich na przeczytanie mojej niesamowicie subiektywnej opinii o przedstawieniu, które dało mi szczęście na długie, długie godziny dawno po seansie. O musicalu znanym i cenionym... o Tanz der Vampire [pl. Taniec Wampirów].


Jeszcze na wstępie (po wstępie) chciałabym napomnieć, że jestem po prostu ogromną miłośniczką musicali, a miłość tę zaszczepiło we mnie niespodziewanie Studio Accantus, o którym już wspominałam. Moją pierwszą wielką miłością okazał się Rudolf: Afera Mayerling, po której długo nie potrafiłam się otrząsnąć i do dziś mam na telefonie kilka utworów ze spektaklu (marzę o dniu, w którym zobaczę musical na żywo!). I w końcu spełniłam swoje wielkie-małe marzenie - poszłam na swój pierwszy musical... klasykę, Tanz der Vampire

środa, 16 listopada 2016

Rozdział IX. Codzienność małej Polki po polsku


Chyba w końcu dotarłam do tego momentu, do którego przed wyjazdem bardzo chciałam się dostać. Powtarzałam mojej mamie z rosnącą nadzieją, że chcę, by pierwszy miesiąc minął i żeby to wszystko - otoczenie, kraj, ludzie, język - był dla mnie czymś oczywistym, czymś normalnym, bym NIE MYŚLAŁA o tym, co chcę powiedzieć, zrobić. Żebym w końcu była sobą...

I wiecie co? Dotarłam chyba do tego momentu (a przynajmniej do pierwszego półmetka). Mówienie po niemiecku/angielsku jest czymś normalnym, tak jak normalnym było dla mnie picie kaw/herbat z ploteczkami po polsku, tak teraz nie jara mnie już wyjście po niemiecku/angielsku. Czy to miłe uczucie? Chyba mogę tak powiedzieć, ale tylko wtedy gdy się zastanowię nad tym, co właśnie robiłam. Tylko wtedy uświadamiam sobie, że jeszcze niedawno coś podobnego było dla mnie nie do pomyślenia. 

A żeby tego było mało... zaczynam tęsknić za językiem polskim. 

środa, 9 listopada 2016

Rozdział VIII. Pierwszy miesiąc na obczyźnie


Jeżeli kiedyś sądziłam, że czas mi szybko płynie... to nie wiem, jakiego zwrotu użyć w momencie, w którym nawet się nie obejrzałam, a już minął równo miesiąc od mojego przyjazdu na Erasmusa. Jest to na tyle śmieszne, że cały czas doskonale pamiętam, jak chodziłam po swoim domu i poczynałam ostatnie pakowanie, albo jak wsiadałam do samochodu, który dopiero miał mnie przywieźć na to miejsce. Kiedy to minęło?!

Jak wiele się w tym czasie wydarzyło? Kogo poznałam? Jak mi się podobają zajęcia? Czy jest ciężej, a może łatwiej? Czy się zmieniłam wewnętrznie? Czy tęsknię za Polską? No i jakie teraz mam plany na przyszłość? Jedno już teraz mogę powiedzieć:

“Z językami, wszędzie jesteś w domu.” 
~Edward De Waal

Niesamowicie wiele wydarzyło się przez ostatni miesiąc. Nieustanne wyjścia, nieustanne wydarzenia, wycieczki, nieustanne obcowanie z ludźmi z całego świata sprawił, że czas przemykał (i wciąż przemyka) mi przez palce i choć wykorzystuję go tak dobrze, jak tylko jestem w stanie... to dalej czuję dziwne uczucie w sercu, że to wszystko tak szybko się kończy... że każdy dzień przybliża mnie do rychłego pożegnania się z tymi ludźmi i z tym miejscem. A ja nie chcę :(  

piątek, 4 listopada 2016

Tini: Nowe życie Violetty na DVD od 9.11.2016

Dziś nie lada gratka dla wszystkich miłośników produkcji Disneya! 

Kto młodszy, ten najlepiej wie, że w minione wakacje miała miejsce premiera filmu pełnometrażowego o Violetcie, którego pierwowzorem jest argentyński serial nadawany przez stację Disney Channel.

 
Nie byliście w kinie?

Nic straconego, bowiem już niebawem - dokładnie 9. listopada - film będzie dostępny w wersji DVD! 

środa, 2 listopada 2016

Rozdział VII. Wycieczka do Glentleiten

Sobota, 29. październik, 8:15


Kolejna podróż za mną. Tym razem w większym gronie - ze starymi (bowiem już tygodniowymi!!) znajomymi, jak i z nowymi. Coś nowego, a przy tym jakże swojskiego, ponieważ bawarska wieś nie różni się jakoś znacząco od starej polskiej wsi. Ale jak zwykle zaczynam od złej strony, więc zapraszam Was do Glentleiten.