piątek, 24 listopada 2017

Magazyny: English matters #67 oraz Deutsch aktuell #85


9. grudnia podchodzę do egzaminu Cambridge... i nie mam bladego pojęcia, jak ja to zdam. Niestety od początku października nie potrafię zmotywować się do nauki języków. Mam wrażenie, że przechodzę ten sławetny zastój, przez który opieram się na znanym już słownictwie, a który ciężko jest przejść. Poza tym nie mam czasu, by tak po prostu usiąść i się pouczyć.

No ale na English matters oraz Deutsch aktuell zawsze się czas znajdzie. Czy to w tramwaju, autobusie czy w jakiejś poczekalni. I chwała tym magazynom za to!

środa, 22 listopada 2017

Adaś Mickiewicz. Łobuz i mistrz - Jakub Skworz

Istnieje pewien czytelniczy fakt, o którym chyba nigdy nie wspominałam. Otóż jestem wielką fanką Adama Mickiewicza. Tyle że nie czytam jakoś namiętnie jego twórczość. W sumie nie znam jej dokładnie. Samego Pana Tadeusza szanuję, podziwiam, choć nie lubię. Czy to dziwne? Możliwe. Ale ja po prostu uwielbiam Mickiewicza samego w sobie i uważam go za mistrza literatury. Dlatego też musiałam dostać w swoje łapki najnowszą powieść-biografię o tymże pisarzu!
 

Dawno, dawno temu... ale nie aż tak daleko, by nasza wyobraźnia powędrowała sobie w baśnie, istniała pewna magiczna biblioteka. Należała ona do dziadka Oli i Eryka, a jej magia polegała na wciąganiu czytelnika do innego świata. Dosłownie! W ten sposób owe rodzeństwo zagubiło się w biografii Adama Mickiewicza, a ponieważ nie wszystkie wydarzenia należały do tych szczęśliwych, szybko odnajduje ich dziadek. I zaczyna się przygoda, nie będąca niczym innym, jak podglądaniu wieszcza narodu od narodzin po wydaniu naszej epopei narodowej!

piątek, 17 listopada 2017

Wszystkie moje kobiety. Przebudzenie - Janusz L. Wiśniewski

Z pisarzem Januszem Wiśniewskim miałam przyjemność spotkać się z pięć lat temu twarzą w twarz. Uczestniczyłam w spotkaniu autorskim, podczas którego już wtedy zachwycił mnie swoją osobą, by jeszcze bardziej zostać oczarowaną podczas wywiadu. To wszystko sprawiło, że nie mogłam nie postrzegać Wiśniewskiego jako czarującego, niezwykłego dżentelmena. Nie muszę chyba mówić, że ta właśnie myśl skłoniła mnie ostatecznie do sięgnięcia po jego najnowszą powieść?


On jest uznanym, cenionym i cholernie inteligentnym naukowcem. Takim, o którym nie piszą w gazetach, choć bez problemu chętnie opowiadano by jego życie od ucha do ucha. Prowadził przecież ciekawe życie - podróże, wykłady, kochanki... Pewnego dnia budzi się w obcym łóżku, by odkryć, że przeżył wypadek. Przespał pół roku.  A podczas tego okresu odwiedziły go kobiety, które zawiódł, skrzywdził, zdradzał, upokarzał. Pytanie brzmi - dlaczego?

środa, 15 listopada 2017

Niezwykły wywiad z Victorią Gische

Powieści historyczne darzę szczególnymi względami, szczególnie gdy mowa jest o naszej ojczyźnie. Stąd też nie mogłam nie skorzystać z okazji i nie zadać kilku pytań pisarce Victorii Gische, która w swojej najnowszej powieści - Brzydka królowa - przeniosła swoich czytelników do czasów Jagiellońskich! Dzięki czemu teraz mogę każdego z Was zaprosić na niezwykły wywiad o historii, literaturze... i nie tylko ;)  Serdecznie polecam, ponieważ słowa Victorii Gische naprawdę są warte uwagi! 
 

wtorek, 14 listopada 2017

Cele małe i duże, czyli wyniki konkursu z Celem Elle Kennedy!

Z jednej strony uwielbiam te momenty, kiedy mogę ogłosić wyniki konkursu, z drugiej strony nie lubię tego, że nie mogę wszystkich wynagrodzić. Tym razem mogłam tylko jedną jedyną osobę wybrać, żeby powiedzieć jej, iż wysyłam do niej Cel Elle Kennedy, czyli ostatni tom serii #Off Campus!


Jest mi o tyle miło, że na Celu znajduje się moja rekomendacja! Więc podpisałam się pod tym, że życzę Wam wszystkim miłej lektury i zachęcam do przeczytania tej powieści nawet tym, którzy będą musieli sami ją zdobyć bez mojej pomocy.

Ale gadam i gadam, a tu przecież trzeba ogłosić zwycięzcę. Przypomnę krótko, że pytaniem konkursowym było:

Zdradź mi swój najbardziej zwariowany cel! 

A zwycięzcą mogła być tylko jedna osoba. Z niemałym trudem zdecydowałam się na... kaczki indyjskie!

poniedziałek, 13 listopada 2017

Brzydka królowa - Victoria Gische

Książki kształcą tym bardziej, gdy mówimy tutaj o powieściach historycznych. Przesadzam? Ależ bez wątpienia! Ale co poradzę, że do tej kategorii moje serce bije szybciej? Od nastoletnich lat uwielbiam Philippę Gregory, która należy do moich ulubionych pisarek. Czy coś w tym złego, że szukam kolejnych ciekawych autorytetów w tym gatunku?


Nieurodziwa księżniczka, która została matką królów

Wiedeń, rok 1436. Na świat przychodzi córka króla Albrechta II Habsburga i Elżbiety Luksemburskiej, Elżbieta. Okazała się zdrową, mądrą i rozsądną dziewczyną. Jedynie jej piękno nie było jednoznaczne.  Los uśmiecha się do niej, gdy na dworze jej brata pojawiają się posłańcy polskiego króla, Kazimierza Jagiellończyka. Wkrótce Elżbieta wyrusza do Krakowa, aby poślubić Kazimierza. Pomimo braku urody Elżbieta rozkochuje w sobie króla Polski, rodząc mu trzynaścioro dzieci, a dzięki zdolnościom dyplomatycznym osadza kilkoro z nich na tronach europejskich.

Znacie Elżbietę Rakuszankę? No... ja też nie. Samego Kazimierza Jagiellończyka jedynie po nazwisku bym poznała, niestety gdy chodzi o jego dokonania niewiele więcej bym powiedziała. Dlatego tym chętniej sięgnęłam po najnowszą powieść Victorii Gische, która jako jedna z nielicznych postanowiła pisać o polskich władcach i polskiej historii. Za sam ten fakt niesamowicie ją poważam, ale niestety gdy chodzi o sam "owoc"...

piątek, 10 listopada 2017

Sylaboratorium, czyli leksykon młodego erudyty

Kim jest ERUDYTA? To osoba o rozległej wiedzy, gruntownym wykształceniu, oczytaniu. Jednym zdaniem - chodząca encyklopedia. Czy warto być erudytą? Oczywiście! Któż z nas nie chciałby wyrażać się pięknie o wszystkim i chwalić się wiedzą nie tak zaraz powszechną! A wiadomo - czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał. Stąd też na polskim rynku pojawił się SYLABORATORIUM!
 

Chyba każdy z nas wie, czym jest laboratorium. To pracownia naukowa lub techniczna, w której przeprowadza się różne badania i analizy. Słowo pochodzi od łacińskiego laborare, co znaczy tyle, co praca. A więc czym jest Sylaboratorium? To nic innego jak połączenie dwóch słów - sylaba + laboratorium. W Sylaboratorium pracuje się nad sylabami i bawi się wyrazami. Proste? Naturalnie! A jakie przyjemne...!

Sylaboratorium to nie tylko leksykon ciekawych i oryginalnych słów (np. dygrengolada, kapodaster, jamb, hołubiec), lecz także piękne wierszyki, opowiadania, które pomogą przyswoić dane słówka i zapamiętać. I to napisane przez znanych polskich autorów: Justyna Bednarek, Agnieszka Frączek, Mikołaj Golachowski, Roksana Jędrzejewska-Wróbel, Emilia Kiereś, Ewa Nowak, Zuzanna Orlińska, Zofia Stanecka, Marcin Wicha i Wojciech Widłak... a wstęp do tej książki napisał nie kto inny jak prof. Jarzy Bralczyk!

środa, 8 listopada 2017

Dlaczego blogerzy książkowi kłamią?

 

Mam wrażenie, że będę stąpała po grząskim gruncie, ale postaram się to wszystko napisać tak składnie i tak zrozumiale, na ile będę w stanie. O czym w tym momencie chciałabym porozmawiać? Otóż ostatnio obserwuję książkosferę z lekkim przymrużeniem. Niby uczestniczę w tym światku, a z drugiej stronie - zapewne dzięki sporej przerwie w blogowaniu przez wzgląd na wyjazdy do Niemiec - jestem nieco z drugiej strony, czyli zwykłego czytelnika/obserwatora. I ja mam takie małe pytanie - co tu się dzieje? 

poniedziałek, 6 listopada 2017

Czy warto słuchać blogera/recenzenta?


Ostatnio natrafiłam na opinię którejś z Was na temat Targów Książki, gdzie spotkałam się z niepochlebnym komentarzem o niekulturalnym zachowaniu blogerów, którzy uznali, że skoro mają bloga - to należy im się więcej. Sama sytuacja jest absurdalna i aż szkoda słów na podobny brak ogłady... ale przyniosła mi moment zadumy. Po raz pierwszy - tak całkowicie na poważnie - zastanowiłam się, gdzie leży granica taka "najszersza" pomiędzy blogerem książkowym a "zwykłym" czytelnikiem?

Zastanowiłam się, czy warto w ogóle słuchać blogerów. Ostatecznie każdy z nas ma swój własny gust, do tego blogerzy są na ogół młodzi. Czy w takim razie warto wchodzić na blogi recenzenckie i czy warto brać na poważnie te wszystkie recenzje?

sobota, 4 listopada 2017

Roszpunka. Zaginiona Laguna - Leila Howland

Nie wiem, czy pamiętacie taki bardzo stary wpis na moim blogu dumnie zatytułowany TOP 10 Księżniczek Disneya? Znalazła się tam Roszpunka, czyli jedna z "nowszych" bohaterek sławnej wytwórni, którą pomimo nastoletniego wieku pokochałam bezgraniczną miłością. Gdy dowiedziałam się, że jej postać powraca w formie książki - nie mogłam przejść obojętnie!


Następuje ciąg dalszy po "i żyli długo i szczęśliwie"...
Roszpunka powróciła do swego królestwa, tym samym kończąc z życiem zwykłej dziewczyny. Od tej pory musiała zacząć uczyć się dworskich obyczajów i reguł. Tyle że nie jest to takie proste, gdy jej serce wciąż szuka przygody. I podobna rewelacja nadchodzi, kiedy pewnego razu odnajduje zakurzony tomik wierszy. Nie spodziewa się jednak, że książka okaże się drogą ku ciekawemu przeżyciu - lecz tym razem nie z miłością swego życia, Julkiem, a z Kasandrą, ambitną córką kapitana straży. Dziewczyny wspólnie rozpoczną nowy rozdział w poszukiwaniu legendarnego skarbu, a wraz z nim poszukiwanie przyjaźni.

czwartek, 2 listopada 2017

Pisarze, których twórczość chcę poznać


Chyba każdy mól książkowy tak ma. Gdzieś w odmętach pamięci kojarzymy nazwisko pisarza. Nawet trafiamy na to imię od czasu do czasu w księgarni czy na innych blogach, ale dalej oprócz sławnych wypowiedzi typu: Mam w planach tego pana/panią bądź Muszę koniecznie sam się przekonać; nie robimy kompletnie nic. Albo przynajmniej ja nic nie robię i ten fakt bynajmniej mnie nie pociesza...

Dlatego też postanowiłam zebrać nazwiska pisarzy, których powieści muszę dorwać z prostej przyczyny - to obecnie kluczowe nazwiska oraz moje czytelnicze wyrzuty sumienia. W głównej mierze znajdziecie na tej liście nazwiska polskich autorów (ponieważ uważam, że jak nie my, to kto będzie ich czytał tak chętnie?), ale znajdą się i zagraniczne.

środa, 1 listopada 2017

Szczęście w miłości powędruje do...




Moi mili, bardzo Wam dziękuję za tak liczne przybycie na mój konkurs. Nie wiem, czy naprawdę aż tak dobrze działa marketing konkursowy, ale ostatnio trochę mi Was przybyło (+20), więc bardzo za to dziękuję... i okłamuję się, że pobędziecie ze mną trochę dłużej ;)
 
Ale już nie przedłużając, muszę powiedzieć, że z ogromnym trudem przyszło mi decydować, czyj pomysł na wydanie 1 000 000 złotych był najbardziej kreatywny/oryginalny. Wyszło na to, że wśród molów książkowych dominuje przyziemność - domy, książki, podróże.  Ja nie oceniam, bo na pewno zrobiłabym identycznie.