Zanim przejdę do omówienia samego komiksu, zacznę od wstępu - i to dosłownie, gdyż i tym razem Agnieszka Wielądek, redaktor naczelna pisma "Czarodziejki WITCH" od 2002 roku, postanowiła powspominać szał na ten magazyn. Aż mi się łezka w oku zakręciła, gdy przypomniałam sobie zeszyty, długopisy, piórniki, koszulki... a nawet lalki WITCH. Moje dzieciństwo zdecydowanie było pełne magii właśnie dzięki temu komiksowi. Jednakże dwie strony wstępu to nie tylko nostalgia. To także dowiedzenie się czegoś nowego, czym było... zwycięstwo Polski, jeżeli chodzi o liczbę publikacji z Czarodziejkami. Nie miałam bladego pojęcia, że w 2005 roku Egmont Polska został uhonorowany tytułem WORLDWIDE TOP SELLER, a za zorganizowanie Zlotu WITCH - statuetką Myszki Miki. To tylko pokazuje, jak bardzo W.I.T.C.H. zagościło w polskich sercach.
I nie ma w tym nic dziwnego, skoro mamy taką historię.
Niemogąca się pogodzić ze stratą ukochanego Cornelia kłóci się ze swoimi przyjaciółkami. Brak jedności w W.I.T.C.H. odbija się na magicznej równowadze świata, co odnotowuje Strażnika Kropli Mocy, Luba. Postanawia udowodnić Wyroczni, jak bardzo niekompetentne są dziewczyny. Przez jej intrygę z wiecznego snu budzi się była Powierniczka Serca Kondrakaru - Nerissa, która postanawia odebrać to, co kiedyś należało do niej.