niedziela, 22 września 2019

Noc, kiedy umarła - Jenny Blackhurst

Właściwie to wzięłam ten tytuł trochę z przekory. A może jednak to będzie coś dobrego, pomyślałam. Ostatecznie już niejeden thriller czytałam. Gdy jednak zaczęłam czytać Noc, kiedy umarła przepadłam na dłużej. Nie spodziewałam się aż tak dobrej książki!


W noc swojego ślubu, podczas przyjęcia weselnego, Evie Bradley rzuca się z klifu do morza. Świadkiem tego zdarzenia jest dwójka ludzi, którzy natychmiast wzywają policję i informują pana młodego. Zaczynają się poszukiwania. Zwłoki nie zostają odnalezione. Samobójstwo? A może morderstwo? Pierwszym podejrzanym staje się mąż - Richard Bradley. Mężczyzna nie wierzy jednak w śmierć ukochanej, sądząc, że ta nadal żyje. Jedyną osobą, która nie ma wątpliwości, że Evie zginęła, jest Rebecca Thompson, najbliższa przyjaciółka. I wie również dlaczego. Znała ją jak nikt inny. Dlatego tym bardziej jest zaskoczona, kiedy otrzymuje SMS-a o treści MOGŁAŚ MNIE URATOWAĆ...


Miała rozpocząć nowe życie... Więc czemu skoczyła?

sobota, 21 września 2019

Kiedy k-drama staje się obsesją, czyli o Class of Lies!

To nie jest moja pierwsza drama. To też nie jest pierwsza drama, która zrobiła na mnie aż takie wrażenie (wyprzedziło ją Moon Lovers, które na zawsze pozostanie moim Nr 1). A mimo to Class of Lies było tym, czym się kompletnie nie spodziewałam i podczas seansu miałam sprzeczne myśli. Marzyłam, by się nie skończyło, a przy okazji byłam tak bardzo ciekawa, czy do samego końca twórcom uda się utrzymać poziom.


Fabuła

Gi Moo Hyuk jest odnoszącym wielkie sukcesy prawnikiem, jednak z powodu jednej sprawy spada z piedestału. By odzyskać swój honor i dobre imię prawnika, pod zmienionym imieniem, jako Gi Kang Je, zaczyna pracować w liceum jako tymczasowy nauczyciel. Mimo że przyświecały mu własne pobudki, zaczyna zauważać mające tam miejsce akty przemocy. Postanawia więc wziąć sprawy w swoje ręce i pomóc obronić ofiary przed ich oprawcami, którzy ze względu na swój wiek często pozostają bezkarni.

piątek, 20 września 2019

O guilty pleasure słów kilka, czyli o mojej sympatii do Akademii Dobra i Zła.

Każdy z nas lubi coś, czego może się lekko powstydzić (no, a przynajmniej nie będzie o tym publicznie mówił). Czy to dobrze czy źle - nie mnie to oceniać. Ważne jednak, że jest to rzecz na tyle powszechna, że stworzono dla niej angielską nazwę, którą zna każdy. Guilty pleasure, gdyż to o "grzeszna przyjemność/przyjemność skrywana"się tu rozchodzi, to słowa bardzo uniwersalne. Zastanawiam się tylko, czy naprawdę powinniśmy się tego wstydzić?


Nie zrozumcie mnie źle i nie przechodźcie od razu w skrajności. W tym krótkim poście chciałabym tylko zastanowić się nad samym znaczeniem istnienia guilty pleasure,  a najbardziej nad tym, czy faktycznie czasami jest się czego wstydzić, ponieważ na własnym przykładzie odczułam, jakie to dziwne uczucie, tłumaczyć się z czegoś, co sprawia ci choć cień przyjemności. Ów dziwne uczucie łączy się z zawstydzeniem i spodziewanym osądem ze strony znajomych/przyjaciół. Tak dziwnym, że właściwie to lepiej po prostu ukryć tę rzecz głęboko w sercu i nie pokazywać na światło dzienne.

Przykład? Ależ proszę!

Miałam tak ostatnio z Akademią Dobra i Zła, kiedy z niecierpliwością przebierałam nóżkami przed premierą piątego tomu. Wiecie, jak to jest - przeczytałam wcześniejsze tomy, wkręciłam się w tę opowieść, polubiłam główną bohaterkę. Nic w tym dziwnego. Wlaściwie to od dziecka uwielbiałam wszystkie wariacje z baśniami (Disney się kłania).. . no i właśnie - od dziecka. Dla niektórych ludzi lepiej by było, gdyby na dziecku się to skończyło, bo przecież nie wypada.

piątek, 13 września 2019

Operacja wrak - Jorn Lier Horst & Hans Jorgen Sandnes


Pewnego dnia Tiril i Oliver wyszli zaczerpnąć świeżego powietrza. Spacerując po plaży zauważyli, że silny sztorm wyrzucił na plażę mnóstwo śmieci - w tym masę zielonych kaloszy. Okazuje się, że kalosze są nie do pary. Para detektywów z Biura Detektywistycznego nr 2 zaczyna się zastanawiać, co to może oznaczać, tym samym przypadkowo natrafiając na trop ekologicznego skandalu. Dowiadują się, że na dnie morza leży wrak statku pełen złotych monet...!

piątek, 6 września 2019

Przemyślenia i złapanie dystansu czyli powrót!

Hop, hop? Czy ktoś tu jeszcze jest? Czy ktoś tu jeszcze o mnie pamięta? To ja, Marta, wróciłam! 

Powody, dla których warto to robić!

Wiem, że ostatnio bardzo zaniedbałam bloga. Wiem, wiem. Sama byłam w szoku, gdy odkryłam, że przez tak długi czas nie tylko nic nie publikowałam (a jak nawet to robiłam, to raz na ruski rok i znikałam bez słowa), ale przede wszystkim w ogóle nie wchodziłam na bloga. Oczywiście nadal byłam na bieżąco z nowościami, śledziłam niektóre recenzje interesujących mnie tytułów... ale to nie było to. Dlaczego?

środa, 4 września 2019

K-Drama: Extraordinary You

Nie ukrywam, że ostatnio nie mam czasu na prowadzenia bloga. Z prostej przyczyny - moje życie nabrało takiego tempa, że nie wyrabiam na zakrętach. Czytam książki, ale jedną przez kilka długich dni, ale o nich nie piszę, ponieważ wypożyczam je z biblioteki albo kupuję, a że po wielu latach pisanie recenzji nabrało dla mnie znaczenia bardziej pracy niż przyjemności, toteż nie opisuję tych tytułów, póki nie zostanę do tego przymuszona. (Swoją drogą czytam teraz Uwikłanie Zygmunta Miłoszewskiego, która jest moją pierwszą powieścią tego autora i jestem oczarowana; oraz To (nie) koniec świata przez Darwinistów). 

Przyznam szczerze, że po godzinach pracy, zajęć na studiach czy innych obowiązków, najchętniej siadam pod kocem i oglądam jakiś serial/film. A że ostatnio natrafiłam na masę ŚWIETNYCH dram koreańskich, toteż uznałam, że opowiem o tych, które szczególnie do mnie trafiły. Wiem, że większość z Was nie zna koreańskiej filmografii, ale mam nadzieję, że kiedyś to nadrobicie, ponieważ to naprawdę dobre małe cudeńka <3


Nie przedłużając - zapraszam na recenzję Extraordinary You, która nie pozwoliła mi oderwać się ani na moment od ekranu i zrobiła ze mnie swego rodzaju masochistę, ponieważ z niecierpliwością oczekiwałam każdego odcinka, zadowalając się nawet making-offami.