Kiedy detektyw Tess Fox pojawia się na miejscu zbrodni, od razu dostrzega problem. A nawet dwa. Po pierwsze, ofiara została wyrzucona z balkonu mieszkania, którego drzwi były zamknięte od wewnątrz. Po drugie, Tess zna ofiarę, a pewna rzecz pozostawiona na miejscu zbrodni wskazuje, że zabójca doskonale o tym wie. Jedna siostra jest policjantką. Druga - oszustką. Obie są podejrzane.
Do trzech razy śmierć to najnowsza powieść Jenny Blackhurst, znanej mi z takich tytułów jak: To kryminał, a nie jak wcześniej thriller. Poznajemy nową panią detektyw. Tess Fox to ambitna pani detektyw, której marzy się awans. Problem polega na tym, że przy najnowszym morderstwie coś nie daje jej spokoju. Okazuje się, że ślady pozostawione przez zabójcę, a raczej jego całkowity brak, wydawały się niemożliwe do spełnienia. Chyba że osoba stojąca za morderstwem była niezwykle sprytna, inteligentna i była magikiem. Stąd też Tess zwróciła o pomoc do siostry, która jest jej całkowitym przeciwieństwem. Tym sposobem kryminał łączy się z obyczajówką.