środa, 8 listopada 2017

Dlaczego blogerzy książkowi kłamią?

 

Mam wrażenie, że będę stąpała po grząskim gruncie, ale postaram się to wszystko napisać tak składnie i tak zrozumiale, na ile będę w stanie. O czym w tym momencie chciałabym porozmawiać? Otóż ostatnio obserwuję książkosferę z lekkim przymrużeniem. Niby uczestniczę w tym światku, a z drugiej stronie - zapewne dzięki sporej przerwie w blogowaniu przez wzgląd na wyjazdy do Niemiec - jestem nieco z drugiej strony, czyli zwykłego czytelnika/obserwatora. I ja mam takie małe pytanie - co tu się dzieje? 


Czy tylko ja zauważam, że opinie niektórych blogerów mijają się z prawdą? Jakim cudem każda przeczytana powieść może się podobać, tak że nawet jak są wady... to w podobnych recenzjach to tak naprawdę same zalety? Na zdrowy rozum - nie ma możliwości, by wszystko się nam podobało. To jest niemożliwe. Wniosek - bloger pisze pod dyktando... ale kogo?

Czy wydawnictwa? Z całym szacunkiem - sama mam okazję współpracować z wieloma wydawnictwami i naprawdę nigdy nie zdarzyło mi się, by ktokolwiek rozkazał mi napisać pochlebną recenzję. Wręcz przeciwnie! Każdy dawał mi rękę. Najwyżej mojej opinii później się nie udostępniało, co jest całkowicie zrozumiałe. Chyba że bloger tego nie wie i boi się, że opinia wytykająca wady wykluczy go z grona recenzentów tegoż wydawnictwa? To ja tu teraz mówię - wcale że nie.

Chyba że pisze dobre recenzje, by wydawnictwo udostępniło ich opinie. Przybędzie więcej obserwatorów, statystyki pójdą w górę. Tylko czy coś to zmienia? Staniemy się kukiełkami samych siebie - prześmiewczymi postaciami, z których sami byśmy się śmiali. A blogerzy przecież w miarę się nawzajem znają i wiedzą, czyje recenzje są godne uwagi.


Więc czyżby blogerzy chcieli pochlebiać pisarzom? Na to aż mi ręce opadają. Ja rozumiem, że można lubić autorów, pisać z nimi, rozmawiać, cokolwiek. Ale czy to znaczy, że kiedy napiszą coś gorszej jakości, nie mamy prawa już tego zaakcentować w swojej recenzji? Moim zdaniem jeżeli wytykamy jakieś niedociągnięcia, pisarz jest tylko wdzięczniejszy. Konstruktywna recenzja była, jest i będzie zawsze ceniona. Pamiętajmy o tym!

A piszę to wszystko dlatego, że mnie szlag strzela, kiedy ktoś mi zachwala jakiś tytuł, a ja od początku do końca lektury po prostu się męczę. I nie uwierzę, by inny recenzent (który czyta - wg statystyk - o wiele więcej niż ja) nie zauważył tych niedociągnięć, tych schematów, tej prostoty, nieplastycznego języka. Czy stałoby się coś, gdyby ktoś odważył się o tym napisać choć jedno zdanie? A właściwie... to po co kłamać?

Stąd też mam prośbę - piszmy szczerze. Ja wiem, że głównie każdy z nas pisze dla siebie, ale ktoś to mimo wszystko czyta. Nasza opinia może w mniejszym bądź większym stopniu wpłynąć na czyjś zakup... a chyba ważne jest podkreślać, jakie tytuły są warte każdego pieniądza?

Chyba, że się całkowicie mylę. Ale chcę znać prawdę, więc jeżeli ją znacie - piszcie. Bądźmy blogerami, ale przede wszystkim czytelnikami :)

20 komentarzy:

  1. Po części się z Tobą zgadzam, jednak wszystko zależy też od tego jak kto dobiera sobie książki, które czyta, a później recenzuje. Wiadomo, że nie zawsze, jednak w większości każdy czyta to, co trafia w jego gusta, w tedy recenzje mogą być w większości pochlebne. Temat rzeka moim zdaniem, nie ma tutaj złotego środka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądzę, że cały ten temat jest bardzo grząski i trudno o jednoznaczną odpowiedź. Tak, na pewno - dopieramy sobie książki pod gust. Ale mimo wszystko... to troszkę naciągane, jak bardzo wszystkie tytuły komuś się podobają :(

      Usuń
    2. To prawda, ciężko wówczas wyczuć czy książkę faktycznie warto przeczytać czy jednak nie. Myślę, że najlepiej po prostu znaleźć kilka blogów, którym 'ufamy' i na takich opiniach się opierać :)

      Usuń
  2. Ostatnio mam bardzo poważny problem z krytykowaniem książek na blogu, bo wprowadziłam sobie jedną zasadę chroniącą zdrowie psychiczne i czas: kiedy książka naprawdę turbo mi się nie podoba, po prostu przestaję ją czytać i pozbywam się jej jak najszybciej. O nieprzeczytanych pisać nie chcę, więc i siłą rzeczy spadła ilość negatywnych opinii, które piszę. Trochę czuję się z tym nie fair wobec czytelników, bo, podobnie jak Ty, uważam, że jednak w jakiś tam sposób kształtujemy opinie, więc fajnie byłoby pokazywać dwie strony medalu. Myślę o jakimś cyklu w stylu "niedoczytane", w którym opowiadam dlaczego zrezygnowałam z lektury niektórych książek i co mi się w nich nie podobało.

    Ciekawa jestem, jaki jest powód pisania nieszczerych recenzji. Z naciskiem ze strony wydawnictw też nigdy się nie spotkałam, a chęć przypodobania się pisarzom...? Sama nie wiem. Też brzmi dla mnie abstrakcyjnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaś, to może sensowne by było gdybyś na blogu wprowadziła kategorię "niedoczytane" - ot tyle tylko, by zaznaczyć, że Ci książka nie podeszła? Warto by jeszcze z podaniem strony, do której wytrwałaś w lekturze ;)
      W ten sposób i czytelnik byłby syty i zdrowie psychiczne całe :)

      Usuń
  3. Myślę, że czytając dużo mamy ju wyrobiony pewien gust czytelniczy i dlatego sięgamy, po tych autorów i te gatunki książek, które wiemy, że będą nam się podobać. Tym samym zazwyczaj recenzji będą pochlebne.

    OdpowiedzUsuń
  4. Każdy ma inny gust. Nie wszystkim musi się podobać to co tobie i na odwrót. Im więcej się czyta tym bardziej trzeba się przyzwyczaić do schematyczności i szablonowych fabuł. Coraz rzadziej trafiamy na coś kreatywnego. Blogerzy tak jak i pisarze idą za modą danego w chwili trendu. Ja staram się zbytnio nie obrażać "powieści" próbuje znaleźć dobrą stronę każdej książki...ale cóż czasem mi się to nie udaje. Nawet krytyczną opinię staram się napisać delikatnie - taka już jestem. Często trafiam na książki, które innych zachwyciły a mnie znudziły...ale czy wszyscy co pisali pochlebne opinie kłamali? Wątpię - szczególnie jeśli chodzi o tych "starych" blogerów, gdyż im już tak nie zależy na recenzenckich.Ja wiem jedno...z moją siostrą mamy zazwyczaj odmienne opinie na temat tej samej przeczytanej książki...jeśli ją coś zachwyci, to ja wiem, że ja się będę męczyć przy czytaniu.
    ps w Niemczech jesteś na stałe czy tymczasowo? Ja też tam bywam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dlatego w większości przypadków nie sugeruję się poleceniami blogerów lub zwyczajnie nie czytam recenzji. Często można spotkać się z sytuacją, gdzie książka jest wychwalana od "ochów" i "achów" a później okazuje się, że nie warto na nią tracić czasu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wydaje mi się, że dla części blogerów współpraca z jakimś wydawnictwem jest na tyle ważna, że nie chcą pozwolić sobie na jej zerwanie. Rozumiem, że takie rzeczy pomagają w promowaniu bloga i w ogóle, ale są też pewne granice :/
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja raczej nie mam tyle samozaparcia, żeby męczyć książkę, która w połowie przyprawia mnie o mdłości ;) Czasem wspomnę, ale raczej na fanpage - że nie dałam rady bo shit, ale nie chce mi się pisać całego postu na temat czegoś, czego nie przetrawiłam do końca. Bo i tez końcówka może być szalona, fajna, więc zjechanie książki z góry na dół nie byłoby do końca fair :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tyle ile blogerów recenzentów, tyle opinii o książce. Jeden uwielbia rozbudowane opisy, innego one nudzą. To, co jeden uzna za wadę, inny odbierze jako zaletę. Jeden woli prosty, lekki język, do innego przemówi bardziej poetycki. Sama miałam sytuację kiedy sięgnęłam po zachwalaną w blogosferze książkę a nie dobrnęłam nawet do połowy bo tak mnie męczyła jej sztuczność ("Karuzela" Agnieszki Lis). Sztuczność, którą zdałoby się, że odczułam tylko ja, bo nigdzie nie zetknęłam się z ani jednym słowem na ten temat. Tak samo książka, która mi się podobała ("Czarna Madonna" Remigiusza Mroza) częściej zbiera niepochlebne opinie wśród czytelników a ja właściwie tego nie rozumiem - czy się nie znam tym co dobre a co złe? Czy mój gust jest po prostu inny?. Także niech każdy pisze, co naprawdę uważa. Każdemu podoba się co innego, ja najczęściej sięgam po lekkie romanse, zdecydowana większość ma przewidywalną fabułę, ale mi to nie przeszkadza jeśli są emocje. U niektórych pewnie nie zdałoby to egzaminu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie dominują recenzje pozytywne, bo negatywnych zwykle nie chce mi się pisać. Robię to tylko wtedy, gdy muszę, bo egzemplarz recenzencki lub książka tak mnie zdenerwuje, że bardzo chcę się tym podzielić i ostrzec... I robi się ciekawie, kiedy książka jest popularna i ma wielu fanów, którzy potrafią się obrazić o negatywną recenzję, tegoż "arcydzieła" i wytknąć, że najwyraźniej się nie znasz lub że o gustach się nie dyskutuje, tak zgrabnie budując wypowiedź, że nie masz wątpliwości czyj gust jest zły.

    Z drugiej strony zastanawiam się, czy blogerzy rzeczywiście kłamią. Może po prostu dana książka im się podoba, bo taki mają gust, określonych rzeczy szukają w literaturze i powieści, które wybierają spełniają warunki własnie przez swoja schematyczność. Przecież nie każdy musi lubić nowości.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja na przykład nie jestem recenzentem książek, ale w mangach zawsze punktuję co mi się nie podobało, a to dlatego, że recenzje, które nie zawierają żadnych negatywów, nawet jeśli manga jest wspaniała, są dla czytelnika niewiarygodne. Potrzebna jest gdzieś jedna czy dwie uwagi, żeby sprawić, że czytelnik uwierzy, ze to co dobre jest naprawdę dobre.

    Negatywnych recenzji nie pisze - wole np. oddać wtedy egzemplarz recenzencki. Jest tyle hejtu i nienawiści w sieci, że nie mam ochoty dorzucać do tego gara swoich negatywnych emocji.

    OdpowiedzUsuń
  11. Blogerów z pasją jest mało, a nowych blogerów, bookstagramów i vlogerów coraz więcej i to takich, którzy mają książki za darmo i same pochlebne opinie :) temat rzeka - już nieraz była o tym mowa :)

    OdpowiedzUsuń

  12. Trochę tego nie rozumiem, bo, jak bloger otrzymuje książkę, to wcześniej otrzymuje jej opis i ogólnie propozycję jej przeczytania. Więc to jakby nie jest nam - zazwyczaj - narzucane, co mamy przeczytać. Wybieramy to, co MOŻE się nam spodobać, a to, że większość się podoba, to nie jest chyba nic złego, ani podejrzanego. Mamy oceniać negatywnie coś, co nam się podoba tylko po to, żeby "nie mówili że wszystko jest okej", albo że chcemy się podlizać? To nie ma dla mnie sensu :) WIększość książek, które czytam, bardzo mi się podobają, zawsze znajdzie się jakiś szczególik, ale to nie znaczy że piszę to "pod kogoś" - autora, czy wydawnictwo. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja dobieram książki pod mój gust i większość idealnie się wpasowuje. Jasne, zdarzają się te gorsze, czy tragiczne, bo to normalne i nie da lubić każdej książki, nawet z gatunku który ja uwielbiam. I na przykład schematy mi nie przeszkadzają. Natomiast zgadzam się, że wiele blogerów zwykle egzemplarze recenzyjne wychwala. Czemu? Nie wiem, może by nie stracić współpracy, może boją się napisać gorzej. Chociaż ja się zastanawiam, bo jak książkę, która nam się nie podoba, można wychwalać? Mi na przykład jak średnio się podoba to i tak w głowie mam same wady. Niestety też jest to rozległy temat.

    OdpowiedzUsuń
  14. Zazwyczaj czytam książki dobrane pod mój gust, stąd pozytywne opinie. Jeśli znajdą się rzeczy, które mi się nie podobają, piszę o tym, ale raczej są to drobne sprawy. Blogerzy raczej sami wybierają książki do recenzowania, choć i samemu można źle wybrać.

    OdpowiedzUsuń
  15. Trudno się z Tobą nie zgodzić. Ja może nie tyle wypowiem się o sytuacji w blogosferze, jak w booktubie bo w tym naszym polskim rzeczywiście czasem jak na tacy widać, że współpraca z danym wydawnictwem ma przeogromny wpływ na opinię. Ale my sami możemy starać się właśnie te schematy łamać i tak jak zauważyłaś, być przede wszystkim czytelnikami ;)

    No i możemy mieć nadzieję, że w większości przypadków po prostu to kwestia gustu - a tu wiadomo ile czytelników tyle opinii ;)

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja najwięcej mam pozytywnych opinii a to tylko dlatego, że po prostu dobieram dla siebie książki, ktore wiem, że mi się spodobają i zazwyczaj się nie mylę!
    Jest kilka książek, których nie lubię, ale na szczęście jest ich zdecydowanie mniej, niż te, które kocham. Może po prostu mnie łatwo przekonać do danej książki i dlatego wiele z nich ubóstwiam. :)
    potegaksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Ostatnio coś jest ze mną nie tak albo trafiam na książki, które do mnie nie przemawiają- i każda książka w recenzji, jeśli bym je w ogóle pisała, byłaby miernie oceniana. Staram się czytać książki od deski do deski, ale ostatnio zdarzyło się tak, że omijałam niektóre strony, przyznaję się bez bicia XD

    OdpowiedzUsuń