Wbrew pozorom rosyjskiego chciałam się już zacząć uczyć od dawna, mimo że zawsze odpędzałam się od tego zamiaru jak od natrętnej muchy, tłumacząc sobie: "jeszcze nie teraz", "skup się na innych językach" bądź "przecież nawet cię tam nie ciągnie". Jednakże podobne myśli bardzo szybko zmieniły swoje brzmienie o sto osiemdziesiąt stopni, gdy na moim nowym kierunku spotkałam Natallię, której ojczystym językiem jest właśnie rosyjski. I nagle w głowie zabrzmiała mi myśl - "jeśli nie teraz, to kiedy?". No właśnie! No to teraz.
Nauka języka obcego na własną rękę z native speakerem nie jest rzeczą prostą. Oczywiście - siedzi obok nas osoba, która zna ów język na wyczucie, poprawia w wymowie... ale z tłumaczeniem bywa różnie, ponieważ ona również nie wie, dlaczego coś jest w ten sposób zapisane i czemu akurat ten wyraz się tak odmienia - przecież się tego nie uczyła. Na całe moje szczęście Natallia od dziecka bardzo lubiła rosyjski, dlatego wychwytywała te niuanse językowe z najczystszą przyjemnością.
