Rodzina Monet zrobiła zamieszanie w polskim świecie literatury. Nawet osoby, które są na bakier z książkami (a już zwłaszcza młodzieżowymi) kojarzyli tę nazwę. Niektórzy mnie nawet prosili o pożyczenie pierwszego tomu, by zobaczyć, o co ten wielki hałas. Wystarczy nawet wejść na stronę Księgarni TaniaKsiazka.pl, gdzie właśnie można zamówić Perełkę, by zobaczyć, że wszystkie pięć tomów Rodziny Monet znajdują się na pierwszych pięciu miejscach. To niebywały sukces. Coś, przy czym nie sposób przejść obojętnie.
Co oznacza bycie Hailie Monet? To znaczy, że z jednej strony jest się najbardziej utytułowaną osobą na świecie, a jednocześnie najbardziej osaczoną. Ma się niebotyczne źródła pieniędzy jak i nieustanną kontrolę nad sobą. Hailie już zdążyła przekonać się o tym nieraz, jednakże nigdy tak, jak w zamykającej tę historie tomie. Stała się pełnoprawną Moneciarą. Siostrą piątki wspaniałych braci, którzy są w stanie rzucić się za nią w ogień. A ona za nimi.
Nie będę Was okłamywać - ta książka to istny rollercoaster. Z jednej strony nie dzieje się tu nic, Czytelnik zaczyna ziewać, a tu nagle łubudu STRZELANKA... i znowu spokój. I tak w kółko. Weronika Marczak przeszła w tej części samą siebie, ponieważ do samego końca nie wiedziałam, czy takie zamkniecie historii mi odpowiada czy też nie. I stwierdzam że tak, odpowiada! Perełka zamyka trylogię Rodziny Monet i robi to w taki sposób, że uwierzcie mi - gdy to był film, to w chwili oglądania napisów końcowych bym się uśmiechała jak głupi do serca... a po chwili płakała i pragnęła wziąć do ręki pierwszy tom. No i wreszcie się dowiemy, czym dokładnie zajmuje się Rodzina Monet.





