Anna Sawińska to Polka, która mieszkała 20 lat w Korei i ma męża Koreańczyka. To autorka, którą poznałam dawno, dawno temu z jej bloga: W Korei i nie tylko. Kilka lat temu zrecenzowałam jej druga książkę, Za rękę z Koreańczykiem, którą wspominam na tyle dobrze, że wręcz nie mogłam się doczekać, aż dorwę Przesłonięty uśmiech zamówiony w Taniej Książce. W chwili rozpoczęcia lektury przepadłam.
Reportaże są niezwykle wymowne. Nigdy nieprzesadzone, prawdziwe do bólu, po prostu życiowe. Gdy zaczyna się daną historię, ma się wrażenie, że przenosi się w miejscu i czasie, i przysłuchuje się rozmowie, jak gdyby stało się obok. Jest Anna, autorka, i są też one. Najróżniejsze kobiety, które choć różne, wbrew pozorom bardzo wiele je łączy. System koreański jednych dyskryminuje i obezwładnia, dla innych natomiast staje się sposobem życia, który przy dobrych wiatrach (takich jak uroda i finanse) jest błogosławieństwem. Co by jednak nie mówić, tradycja jest ich klatką, w której próbują znaleźć tyle wolności, na ile pozwolą im pręty.

