Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WirtualnaKsiążka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WirtualnaKsiążka. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 września 2016

Za co można kochać WK? Za książki z dedykacją!

Każdy, kto tu trafił, zapewne wie najlepiej, jak doskonałym prezentem są książki! Osobiście uważam, że wręczając komuś swoją ulubioną powieść, chcemy podzielić się emocjami, wrażeniami, swoistego rodzaju lekcją życia. Wątpicie w moje zdanie? To czemu polecacie tylko te książki, które Wam się spodobały?

I wiecie, co jest jeszcze najlepsze? Że wewnątrz książki można napisać coś od siebie - podzielić się czymś i sprawić, że właśnie ten oto egzemplarz jest tym wyjątkowym i niepowtarzalnym. Bo przecież dostaliśmy go od TEJ OSOBY, bo właśnie wpisał się do niej SAM PISARZ! 

Dlatego postanowiłam zrobić ten skromny wpis, by podzielić się z Wami moimi skarbami! Jest ich teraz trochę mniej... ale nadal jestem z niego cholernie dumna!

Zacznę od dwóch pozycji - Wigilia Wszystkich Świętych oraz Historia bez cenzury - do których wpisali się autorzy. I o ile oczywistością jest, że do HBC wpisał się sam Wojciech Drewniak podczas spotkania autorskiego, to jasną sprawą jest, że to nie Agata Christie wpisała mi się do Wigilii Wszystkich Świętych, lecz autorka tych przecudownych okładek z Klasyki Kryminału, pani Anna Damaszkiewicz

Podziękowanie za przeprowadzenie wywiadu :D
To na górze to bocian! Serio! :D

środa, 17 sierpnia 2016

Moja I Krakowska Przygoda! Cz. IV. Podsumowanie

Oto najlepszy przykład tego, że wszystko co dobre, za szybko się kończy. Gdy to sobie uświadomiłam w drodze powrotnej, aż nie wiedziałam, czy w sumie cieszyć się, że wracam do domu cała i zdrowa i tak naładowana energią, czy może powinno być mi przykro, bo ten pociąg jednak przyjechał na czas (serio - gdyby się spóźnił o kilka godzin, nawet nie miałabym nic przeciwko!). 

Ale niestety przyszedł czas pożegnań i - co śmieszne! - miałam wrażenie, jakbym opuszczała dobrze znane mi miejsce (a przecież byłam w Bobowej koniec końców trzy dni). Tak to jest kiedy trafi się na ludzi, których masz wrażenie znasz całe życie i wśród których czujesz się jak u siebie (szczęście i nieszczęście w jednym - przynajmniej w tym przypadku). 

Nie miałam żadnego wspólnego zdjęcia... dlatego daję zdjęcie wodospadu. Że niby taka metafora potoku wdzięczności i słodkości :*

Dlatego też ten post to całkowity hołd pochwalny dla tych wszystkich ludzi, którzy sprawili, że naprawdę mam ochotę powrócić do miejsca, z którego odjechałam 11. sierpnia - fizycznie, mam nadzieję, dokonam tego bardzo szybko, a duchowo dzień w dzień! 

wtorek, 16 sierpnia 2016

Moja I Krakowska Przygoda! Cz. III. Chorwacja

No i ruszyłyśmy na wyprawę, którą Asia zapoczątkowała już w maju, patrząc się na mnie ślepo i stwierdzając: "Ej! A może  pojedziesz ze mną na Chorwację?!". Na co ja odpowiedziałam stanowcze: "Dlaczego nie?" i tak oto trafiłam do  RAJU na Ziemi! 

Na dobry początek - typowe zdjęcie WK&WK Cooperation!

Ja wiedziałam, że Chorwacja jest piękna, że nie bez powodu jest tam kręcony serial Gra o tron, że to malownicze miejsce, w którym gdzie nie spojrzysz, tam można zrobić piękne zdjęcie! Ale no ludzie! Żeby nawet podczas postoju do toalety można było zrobić pamiątkową fotografię, albo że podczas podróży patrzysz w prawo, a tam góry, patrzysz w lewo, a tam morze... tego się nie da opisać!  

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Moja I Krakowska Przygoda! Cz. II. Bobowa

A więc już się pożegnaliśmy z panem Darcym i Oktasią i grzecznie z Asią czekałyśmy na peronie. To Asia jest córką kolejarza, więc ja to tak w sumie... za tłumem (czyt. za Asią). No i coś jej nie pasowało. Była 20:40, my miałyśmy pociąg tak o 20:45... a tu na pierwszym peronie, na którym miał stać nasz pociąg stoi jakiś inny. No to my w tunel (a miałyśmy walizki, a do tego ja w klapeczkach (geniusz :3) i na chybił trafił peron trzeci. Asia leci i pyta się tam panów, czy może wiedzą, z którego peronu jedzie nasz pociąg. Na co oni, że raczej z pierwszego. To my go! go! bo tu już zaraz mamy nasz wyjazd... i kiedy tak biegłyśmy, widzimy jak na peron drugi wjeżdża nasz pociąg! Biegniemy jak szalone, grupa obcokrajowców usuwa się nam z drogi i kibicuje co sił, byśmy zdążyły... no i.. no i... zdążyłyśmy!!! :D

I tak oto żegnam Kraków pierwszym zdjęciem w nim zrobionym :D (Tak, robiłam zdjęcie w lustrze APARATEM, a to dlatego, że jak kiedyś miałam multum nieudanych fotek telefonem, tak przerzuciłam się na stary, sprawdzony aparat)! :D
  
Kierunek - Bobowa, gdzie miałam spędzić dwie noce. Dlaczego? Ponieważ we wtorek ruszałyśmy z Asią i jej rodzicami na Chorwację, i się nade mną zlitowali i nie musiałam jechać do Żuromina i z powrotem. No i za tę gościnność, za tę dobroć... ja się po prostu nigdy nie odwdzięczę. Ale żeby nie było tak zaraz miło, oczywiście Asia nie mogła sobie przepuścić tekstów typu: "Jeżeli Babcia Hela Cię nie polubi, to już koniec"; "Jeżeli Syriusz (pies) Cię nie polubi, to znaczy, że jesteś złym człowiekiem"... a już w ogóle byłam przerażona, jak się dowiedziałam, że u nich ze śniadaniem czeka się na gościa (co jest miłe)... ale co jeżeli będą przeze mnie głodni?! O której tu wstać?! (Te problemy~)

niedziela, 14 sierpnia 2016

Moja I Krakowska Przygoda! Cz. I. Światowe Dni Młodzieży

Kraków uwielbiam od dziecka, kiedy jako uczennica podstawówki pojechałam tam po raz pierwszy. W żadnym innym mieście nie czułam się tak, jak tam się czuję. Marzyłam o tym, żeby tam studiować od gimnazjum, ale że Kraków daleko, a moi rodzice nie mogliby wytrzymać z myślą, że będę tak daleko od domu (jakby nie było - Gdańsk zawsze bliżej + więcej znajomych tam szło), to z moją myślą o studiowaniu w Krakowie musiałam się wstrzymać... ale nie na długo! Ja już mam plan, a jak Marta ma plan, to go ma i będzie go realizować (a co!).

Odległość między Żurominem a Krakowem to tak około 460 km. Pięć godzin jazdy ekspresem. Jest różnica, skoro do Gdańska mogę jechać nawet i samochodem z przyjaciółmi... w czasie często trzech godzin. Ale to nieważne! Kraków moje miasto!

To tak już tylko a propos. Ważniejsze jest to, że TEN MOMENT nastąpił. Odwiedziłam w końcu Asię z Wirtualnej Książki i zrobiłam to z wielkim przytupem. Podczas gdy Asia odwiedzała mnie tylko na weekendy, tak ja zasiedziałam się u niej... 2 tygodnie! No, nie tak że cały czas w Krakowie, ale troszkę z nią pojeździłam po świecie! A ponieważ wspomnień mam naprawdę sporo - pozwólcie, że opowiem Wam pierwszą część tych przygód tj. Światowe Dni Młodzieży. 

środa, 13 lipca 2016

Moje III Odwiedziny Krakowianki [PRZEMYŚLENIA]

Nie planowałam tego postu, bo ostatecznie nie wiem, co mogłabym powiedzieć, do czego tutaj przekonać. Jasne, to mój blog i mogę sobie pisać, co tylko zapragnę, ale też nie chcę, żeby to była forma pamiętnika. Chciałabym, żeby to miało jakiś głębszy przekaz... no i niech ma!

Zdjęcie upamiętniające pierwsze spotkanie - Team WK&WK zjednoczony!

Tytuł posta nie powinien być dla nikogo zaskoczeniem. O tym, że z Aśką z Wirtualnej Książki mamy świetny kontakt, to już wiecie (a kto nie wiedział, ten już wie). Za pierwszym razem, kiedy po raz pierwszy się spotkałyśmy, a co podsumowałam w Fotorelacji, chciałam, żebyście wszyscy wiedzieli, że blogi - a przede wszystkim książki!!! - łączą ludzi! Sama pasja do czegoś sprawia, że masz kontakt z ludźmi, o których nawet byś nie śnił (przede wszystkim dlatego, że czasami dzielą Was setki kilometrów)! To ludzie, którzy dają Ci takiego niesamowitego KOPA do działania! Nie wierzycie? To znak, że wokół siebie nie macie dobrych ludzi!

Drugie spotkanie? Dla chcącego nic trudnego!

środa, 4 maja 2016

Moje II Odwiedziny Krakowianki [Fotorelacja]

Nie mogę uwierzyć, że majówka 2016, na którą czekałam z taką niecierpliwością, dobiegła końca. Nie dowierzam, że już pożegnałam wszystkich gości, a moje nogi w końcu odpoczywają. Czemu o tym mówię? Taka ze mnie chwalipięta? Otóż nie! Naturalnie że nie, bo to nie taki rodzaj bloga! Jeden z gości jest Wam na pewno bardzo dobrze znany i lubiany... a o zalążkach naszego spotkania co nieco słyszeliście... tym razem czas przybliżyć tę historię o szczegóły!
 
W poszukiwaniu Góry Gradowej!
  

Nawet nie będziecie mogli sobie wyobrazić tego, co ja teraz czuję, gdy powróciłam do Moich I Odwiedzin Krakowianki i uświadomiłam sobie, że od naszego pierwszego spotkania z Asią (tak, tak, tą Asią z Wirtualnej Książki) minęły... 3 miesiące! Nie wierzę! A to wszystko dlatego, że mamy stały kontakt non stop, więc kiedy uściskałam ją ponownie 30. kwietnia 2016 roku nie czułam tego, że widzimy się dopiero DRUGI RAZ

sobota, 30 kwietnia 2016

Ostatnie dni zgłoszenia! Niebo nad pustynią już rusza!!

Moi drodzy! 

Chciałabym przypomnieć, że dziś mija ostatni dzień zgłaszania się do Book Toura!
Jeżeli ktoś jeszcze tego nie zrobił - KONIECZNIE proszę to nadrobić!

http://wymarzona-ksiazka.blogspot.com/2016/04/book-tour-z-niebem-nad-pustynia.html
Klikając w banerek, przeniesiecie się do regulaminu konkursu!
  
Tutaj jakbyś wątpili - oto link do mojej recenzji - KLIK!

Jak widzicie na załączonym obrazku... książka już rusza! Wybaczcie, że trochę bez kolejki, ale w związku z przyjazdem innej blogerki - tak, tak... ASI z WirtualnejKsiążki - no musiałam jej dać coś na drogę powrotną! (Ale o tym w innym poście)!

Takie śniadanka tylko w Gdańsku!

To tyle na dziś! Lecimy pić kawę i dalej w miasto!


wtorek, 2 lutego 2016

Moje I Odwiedziny Krakowianki [Fotorelacja]

Dzień dobry! 

Piękny mamy początek nowego miesiąca, prawda? Osobiście mogę się pochwalić przywitaniem go pełna sił i energii na nadchodzącego dwadzieścia dziewięć dni! A to dlaczego? Ponieważ miałam okazję przeżyć przygodę życia, utwierdzającą mnie w przekonaniu, iż życie pisze najlepsze scenariusze, a to, w jaki sposób przeżyjemy nieokreślony nam czas na ziemi, zależy tylko i wyłącznie od nas! 

Wiecie dlaczego piszę ten post? By mieć cały czas w swojej świadomości dowód, iż każde marzenie i pragnienie jest do zrealizowania! Wystarczy tylko odrobina wariactwa i ogromna gromada odwagi! Dla chcącego nic trudnego! 

Pozdrowienia znad Bałtyku!

Zdjęcie, które widzicie to ja i Asia (to ta o uśmiechu Aniołka). Mnie już poznaliście dzięki Wymarzonej Książce. Asię pewnie tak samo poznaliście dzięki Wirtualnej Książce (jeżeli jeszcze nie znacie - koniecznie to nadróbcie!). I wiecie co jest najlepsze? Że dzięki tym dwóm WK mieliśmy szansę się poznać najpierw w wirtualnym świecie, a następnie w prawdziwym! Tak, tak, moi drodzy, Kraków odwiedził Gdańsk!