Tego się nie spodziewałam. Kiedy zakładałam tego bloga te dziesięć lat temu, nie spodziewałam się, że pomimo znużenia tematem nadal będę robiła to, co daje mi po prostu przyjemność. Bo nic innego. Ani pieniędzy, ani dodatkowych profitów, a po prostu przyjemność i satysfakcję, że oto Wymarzona Książka istnieje i trwa. Bez żadnych planów. Po prostu trwa.
Chociaż nie mogę powiedzieć, że ten blog mi nic nie daje. Wręcz przeciwnie! Cały czas pomaga mi spełniać marzenia posiadania biblioteki marzeń poprzez otrzymywanie egzemplarzy recenzenckich (głównie od księgarni Tania Książka, ale także od wydawnictwa Albatros lub Egmont). Mało tego! W tym roku ponownie (czyli po raz drugi) pojechałam na Targi Książki i chodziłam po nich z plakietką Social Mediów. Można? Można.


















