Za dwie godziny ruszam na pociąg, by po półtorej miesiąca przerwy powrócić do Polski. Tym razem na znacznie dłużej niż tylko na dwa/trzy tygodnie. Erasmus się skończył, na mnie czeka kolejny semestr w mojej macierzystej uczelni, więc to taki odpowiedni moment podsumowań, nie uważacie?
![]() |
| Zapraszam na winko na moście... albo przynajmniej do poczytania! |
Jest przeszło trzecia nad ranem. Pociąg mam za trzy godziny, a ja tu robię wszystko, byle tylko nie zasnąć (bo już przecież niewarto). Piję drugiego RedBulla oraz kawy, które nie mają na mnie żadnego wpływu i co i raz podnoszę się znad monitora i sprzątam coś po raz kolejny. Nawet nie chce mi się myśleć, jak ja sobie poradzę sama z moimi torbami... dlatego pomyślę sobie nad ludźmi i nad wydarzeniami, które miały ostatnimi czasy miejsce.
Przede wszystkim już teraz pluję sobie w brodę, że przez przeszło cztery miesiące napisałam raptem piętnaście odcinków wspomnień z tak niezapomnianego przeżycia, jakim niewątpliwie jest Erasmus. I to nie tylko dla mnie. Każdy, kogo tutaj spotkałam, doświadczył podobnego uczucia otwartości i tolerancji dla drugiego człowieka. A przede wszystkim zobaczył, że wszyscy jesteśmy tacy sami.
Ale to tylko takie oczywistości. Czas przejść do konkretów.











