Druga wojna światowa to jeden z bardziej interesujących okresów historycznych. Naturalnie nikt by nie chciał żyć w tamtym czasie, ale z perspektywy ponad 90 lat aż się pragnie zrozumieć, jak do tego wszystkiego doszło z nieustannie kołatającym pytaniem: Co by było gdyby...? Robert Harris właśnie tak rozpoczyna swoją powieść, której zakończenie my naturalnie znamy - ostatecznie nietrudno się domyśleć, że do II wojny światowej doszło - ale bohaterowie w 1938 roku już nie.
Wrzesień 1938 roku. Hitler za wszelką cenę chce rozpocząć wojnę.
Brytyjski premier Chamberlain desperacko próbuje utrzymać pokój.
Wszystko rozstrzygnie się w mieście, które już zawsze będzie kojarzyło
się z tym wydarzeniem: Monachium.
Podczas gdy samolot z Chamberlainem na pokładzie leci nad kanałem La
Manche, z Berlina do Bawarii zmierza pociąg z Führerem. Wśród osób
towarzyszących premierowi Wielkiej Brytanii jest jego dobrze
zapowiadający się prywatny sekretarz, Hugh Legat. W pociągu zaś jedzie
niemiecki dyplomata należący do niewielkiej grupy spiskujących
przeciwników Hitlera. Kiedyś studiowali razem w Oksfordzie, lecz przed
sześcioma laty ich drogi się rozeszły. Teraz przyszłość Europy zależy od
tego, czy znowu się skrzyżują. I czy w sytuacji, w której gra toczy się
o najwyższą stawkę, dopuszczą się zdrady. Staną po stronie przyjaciół,
rodziny, kraju czy swoich przekonań?