Uwielbiam książki, które są swoistego rodzaju drzwiami. Ja wtedy przez nie przechodzę, a następnie przyglądam się kolejnym scenom z życia zwykłych/niezwykłych bohaterów. Tym razem podejrzałam wydarzenia tancerzy. Trzeba przyznać, iż jest to dość oryginalny temat literacki.

O tańcu najlepiej wie Alicja, dla której wirowanie w rytm muzyki jest sensem życia. Czymś, co decyduje o jej jestestwie tak bardzo, iż nawet po poważnej kontuzji postanawia spróbować swych sił raz jeszcze. W zupełnie nowej rewii. Casting, próby, aż w końcu częste wyrzeczenia mogą okazać się drogą ku sukcesowi albo równą pochyłą ku tragedii...
Wydarzenia, które mają miejsce na kartach Uwertury zostały spisane przez prawdziwą tancerkę i choreografa, którą była swego czasu Adrianna Rozbicka. Nie muszę chyba mówić, iż się to zauważa na każdym kroku. Oprócz znajomości sztuki, jaką jest taniec, czytelnik może dowiedzieć się także o życiu zawodowców. A wcale nie jest łatwe i kolorowe, o czym w sumie traktuje ta powieść.