piątek, 19 stycznia 2018

Jak już płacić jakiś podatek, to tylko Podatek od miłości (2018)

Zaczęło się od romantycznej, chwytliwej piosenki Kayah i Hyżego. Później przyszedł czas na mało ciekawy zwiastun, który kazał spodziewać się bardziej KITU niż HITU. Podatek od miłości szybko otrzymał etykietkę filmu, na który nie warto iść. Ale że gra tam Grzegorz Damięcki (którego uwielbiam) oraz Aleksandra Domańska (którą darzę ogromną sympatią), zaryzykowałam jeszcze przedpremierowo. I - tu miła niespodzianka - nie żałuję ani minuty! I Wy też nie będziecie.
 


Poznajemy Klarę (Aleksandra Domańska), która - jak przystało na swój wizerunek kobiety sukcesu - bije się z facetami w kickboxingu, dostaje awans, a nawet jest podrywana przez swojego przełożonego (Michał Czernecki). Można by pomyśleć: prawie idealne życie? Niekoniecznie, ponieważ jeszcze tego samego dnia Marian (Grzegorze Damięcki) zauważa rysę w życiu bohaterki i bezczelnie ją wytyka. Dla widza kończy się to śmiechem, dla samego Mariana - bynajmniej. Okazuje się, że mężczyzna ma niemałe problemy z płaceniem podatków, a że Klara pracuje w urzędzie skarbowym ich losy kolejny raz się splatają. I to wcale nie tak, jak możecie przypuszczać...

Dobra, przesadziłam. 100% czytających tę recenzję może odgadnąć w mig, jak potoczą się dalej losy Mariana i Klary, skoro film z gatunku należy do komedii romantycznych. Początek można zobaczyć w zwiastunie, koniec właściwie jest z góry wiadomy, ale środek filmu... To właśnie nim jestem tak bardzo pozytywnie zaskoczona, a na swój sposób nawet urzeczona. Ponieważ Podatek do miłości nie dłuży się, posiada kilka zaskakujących momentów i bawi. Tak po prostu śmieszy inteligentnymi dowcipami, szczerymi puentami i uwagami. Bez potrzeby zażenowania widza.

Zacznijmy jednak od początku - od samej fabuły, a przede wszystkim od tego, co każdy może o niej sądzić po zwiastunie: że nudny, że przewidywalny, że znowu o tym samym... Wbrew powszechnej opinii, zapowiedź nie sprzedaje wszystkich najśmieszniejszych momentów Podatku od miłości i w żaden sposób nie oddaje jego pełni. Historia jest dość prosta, właściwie widz bardzo szybko dowiaduje się, czym naprawdę zajmuje się Marian, lecz sposób poprowadzenia akcji nie nudzi schematem. Przeciwnie - zaciekawia. Akcja wcale nie skupia się tylko na przekomarzaniu się głównej pary, którzy przypadkiem na siebie trafiają. Ich wzajemna relacja i potrzeba tej drugiej osoby zostaje logicznie wytłumaczona.

http://film.onet.pl

Dlatego też biję brawo scenarzystom, którzy urozmaicili miłosną zabawę w kotka i myszkę wątkiem rodzinnym. Poboczna opowieść o ojcu Klary (Zbigniew Zamachowski) wyszła im znakomicie. Prosta, a piękna. Podobnie sprawa się ma z siostrzenicą Mariana, czarująca swoimi dobrymi (niewymuszonymi i śmiesznymi!) tekstami. To właśnie oni powodują wiele scen humorystycznych. Nie żenują swoim poziomem, lecz tak po prostu rozśmieszają. Drobnych elementów, tworzących przyjemną komedię romantyczną, znajdzie się jeszcze wiele w Podatku od miłości

Ale skoro już o miłości mowa... Jak wypadła relacja Damięckiego i Domańskiej, czyli Mariana i Klary? Czy czuć wzajemne przyciąganie? Tu mam trochę mieszane odczucia, bo o ile początek ich związku był bardzo obiecujący (ich pierwsze spotkanie jest naprawdę godne obejrzenia), tak później troszkę zaczynało być wymuszenie. Rozumiałam, dlaczego Klara mogłaby być zaintrygowana Marianem (kto w końcu by nie był?!), natomiast miałam problem z odwrotną stroną - czegoś mi sensownego zabrakło w motorze napędowym Mariana. Jednakże skoro chemia bije równie często, jak często Domański pojawia się na ekranie, tak długo nie mam prawa być zła na pewne niedopowiedzenia.

Zadowolenie z tego tandemu aktorskiego jest z góry gwarantowane. Główni aktorzy nie są jeszcze opatrzona przez widza. Żadna etykietka nie wisi przy ich nazwisku, nie posiadają jednego określonego wizerunku. To sprawia, że Domańska i Damięcki tworzą pozytywne odczucia po drugiej stronie ekranu. Osobiście uważam, że Aleksandra jest bardzo dobrą aktorką i można śmiało powierzać jej role: zarówno te komediowe, jak i te wymuszające więcej pracy. Natomiast jeżeli chodzi o Grzegorza... mój Boże! Że też on dopiero niedawno został odkryty przez widzów! W moim odczuciu to genialny aktor z wyszlifowanym do perfekcji kunsztem artystycznym. W żadnym jego zdaniu nie czuć było nutki fałszu. Tam, gdzie miało być śmiesznie, było. Tam, gdzie miało zawiać powagą, zawiało. Chociażby tylko ze względu na niego warto przejść się na tę produkcję. 

http://film.onet.pl

Kogo my tam jeszcze mamy? Naturalnie wiele epizodycznych ról w wykonaniu m.in. Różczki, Rosati czy Gąsiorowskiej. Ale mamy także nowe twarze!  Podatek od miłości umożliwił zaprezentowanie się na dużym ekranie osobom z zadatkami na obiecujących aktorów. Wśród nich jest chociażby Tomasz Włosok w roli Artura - chłopaka Klary - u którego była wyczuwalna pełna swoboda występowania. Podobnie jest z Anną Słomowik w roli siostry Mariana. To właśnie ich drugoplanowe role stworzyły niepowtarzalny klimat tego filmu.

Żałuję tylko, że nie starczyło czasu, by poprowadzić więcej wątków i dać niektórym aktorom szansę powiedzenia nieco więcej od siebie. Zabrakło jeszcze dwóch minut - jednej ostatniej sceny, która by ciekawie podsumowała całość. Ale to jedyny mój zarzut, ponieważ jak na komedię romantyczną Podatek od miłości prezentuje się dobrze. A nawet bardziej niż tylko dobrze.

Czego by tu nie powiedzieć, mój seans filmów kinowych w 2018 rozpoczął się nad wyraz dobrze! Podatek od miłości bawi, kiedy trzeba, i robi to często i gęsto. Nie jest nieprzyjemnie naiwny i nie atakuje wyświechtanymi schematami. Przy okazji nie stara się na siłę nieść większego przesłania, bo wydźwięk jest prosty i romantyczny. Podatek od miłości to po prostu film, który na dwie godziny odrywa od nieprzyjemnych myśli, w zastępstwie przywołując uśmiech na twarzy. Bez poczucia zmarnowanego czasu. Mało tego - to historia, do którego będzie się chciało powracać!


Z mojej strony - polecam! 
Film wchodzi do kin już 26. stycznia!

https://multikino.pl/repertuar/gdansk/


PS. To kto jeszcze zakochał się w Grzegorzu Damięckim po Belfrze?
PS2. Jesteście zainteresowani? Wybierzecie się do kina na Podatek od miłości?
PS3. Jakie filmy polecacie mi na 2018 rok?

27 komentarzy:

  1. Ciekawie się zapowiada. Zapiszę tytuł.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chętnie bym obejrzała, zwłaszcza, że jakiś czas temu (całkiem spory) widziałam Planetę Singli, która bardzo mi się podobała (polecam!), a to również polski film, także nie mam żadnego urazu do naszej rodzimej twórczości. :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie przepadam za polskimi produkcjami. Oczywiście jest kilka wyjątków do których wracam, ale raczej nowości omijam - chyba, że znajomi bardzo polecają. Wątpię czy powyższy film obejrzę, ale nie wykluczam całkowicie takiej możliwości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiem, że nie wszystkie polskie produkcje są dobre, ale żadne nie są - czy to amerykańskie, czy niemieckie, czy francuskie. Nie widzę powodu, dla którego należałoby skreślać całą polską kinematografię! Szczególnie teraz - w trakcie jej intelektualnego odrodzenia ;)
      Daj im szansę ;)

      Usuń
  4. Nie, zdecydowanie nie jest to kino dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie słyszałam o tym filmie, ale już zapisuję tytuł. Znakomita obsada, "Planeta Singli" podobała mi się, więc chętnie obejrzę ten film. Dzięki za polecenie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja muszę się przyznać, że jakoś w ogóle nie mogę się przekonać do takich filmów, ale na pewno będzie fajnym rozwiązaniem chociażby na Walentynki ;)

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Trochę mi przykro, kiedy wiem, że większość współczesnych filmów dostaje łatkę "kit" jeszcze przed premierą, a często nawet od osób, które owego filmu nie obejrzały. Może mam kiepski gust, ale naprawdę co rusz natykam się na polskie produkcje, które oglądam z przyjemnością. Wybieramy się z mężem niebawem do kina - może zdecydujemy się na ten film. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz całkowitą rację i podpisuję się pod Twoimi słowami ;)
      Polecam! Nie powinniście wyjść z kina zawiedzeni!

      Usuń
  8. Nie wiem, jakoś nie mam ostatnio (kilka lat, a nie ostatnio) chęci na oglądanie filmów zwłaszcza PL produkcji :) ale może się to zmieni :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Byłam ostatnio ja jednej komedii Polskiej i póki co podziękuję. Narzeczony na niby był dnem, to i to pewnie nie będzie moją bajką.. ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Narzeczony na niby a Podatek od miłości to dwa różne światy !

      Usuń
  10. Damięckiego Grzegorza kojarzę z drugiego sezonu "Watahy" - zagrał tam genialnie!
    Natomiast Aleksandrę Domańską z "O mnie się nie martw" i tam bardzo podobała mi się jej rola i myślę, że dam jej szansę w przypadku tego filmu :)

    Pozdrawiam,
    Lady Spark
    [kreatywna-alternatywa]

    OdpowiedzUsuń
  11. Gdy szłam do kina na ,,Podatek od miłości" nie spodziewałam się zbyt wiele. Ot wiadomo jak wyglądają i jak się oglądają polskie komedie romantyczne. Zwiastun też sugerował, że będzie to słaba ,,komedyjka". Jak się okazało film nie był zły i nawet jak dla mnie ta sama półeczka co ,,Planeta Singli". Myślę, że nawet jeśli ktoś nie lubi komedii romantycznych, to tą będzie mu się dobrze oglądało. (Uprzedzam, że to nie to samo co ,,Narzeczony na niby")

    Pozdrawiam
    mojswiatliteratury.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to! Dla mnie również to ta sama półeczka, co "Planeta Singli" :D

      Usuń
  12. Rzadko słyszy się tak dobre opinie o polskich filmach, będę miała ten tytuł na uwadze :) Cieszę się, że twórcy wreszcie zaczynają stawiać na nowych aktorów, już nie mogłam patrzeć na kolejne wydania Adamczyka czy Karolaka.

    OdpowiedzUsuń
  13. Piosenkę uwielbiam! Film też chcę zobaczyć ;) Damięcki przykuł już moją uwagę 10 lat temu w filmie ,,Futro" - super tam zagrał ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Naprawdę bardzo fajnie napisano. Jestem pod wrażeniem.

    OdpowiedzUsuń