Od wydania pierwszego tomu całkowicie nowej, zmysłowej serii w Polsce wychodzącej spod piór duetu pisarskiego minęły ledwie cztery miesiące, a już możemy cieszyć oczy (jak i wyobraźnię) "Pięknym nieznajomym" - książki, która jest kontynuacją międzynarodowego bestsellera, choć z zupełnie nowymi bohaterami.
Sara Dillon nie ma szczęścia do facetów. Jako że poszukuje powodów nieudanego związku zakończonego rozstaniem właśnie w sobie, postanawia się zmienić. Ta zwykle grzeczna, wierna dwudziestosiedmiolatka przenosi się do Nowego Jorku, szukając zabawy bez zobowiązań. Nie musi czekać na okazję do udowodnienia swej "złej duszy", a ma to miejsce w klubie, gdzie spotyka niezwykle przystojnego mężczyznę. To właśnie z nim zamierza zabawić się bez zobowiązań tej nocy, by później zapomnieć. Lecz nie jest to takie proste, bo choć ów piękny nieznajomy - Max Stella - przebiera w kobietach, Sara Dillon szczególnie go intryguje.
Każda czytelniczka (ponieważ wątpię, by w gronie fanów "Pięknych" znajdowali się mężczyźni - choć może...?), której spodobał się poprzedni tom, i tym razem nie będzie zawiedziona: i tym razem dostajemy bardzo podobną historię miłosną przepełnioną scenami łóżkowymi dwojga kompletnie obcych dla siebie ludzi, którzy "nieoczekiwanie" zaczynają czuć do siebie coś więcej aniżeli zwykłe pożądanie ciała. "Piękny nieznajomy" ma w sobie tę samą iskrę, co "Piękny drań", a może nawet znacznie więcej.