Zastanawiające jest, jak niewiele potrzeba, by dom rodzinny przypominał nam rodzaj więzienia. Nie potrzeba do tego ani ojca-alkoholika, ani matki-narkomanki. Wystarczy ta delikatna różnica między lubieniem dziecka a kochaniem go. Ewa Nowak w swojej kolejnej powieści ukazuje na kilku przykładach, jak niewielka jest dzieląca te dwa określenia linia.
Rodzice Marty rozwiedli się jakiś czas temu, przez co jest ona zmuszona mieszkać jedynie z mamą. Nie sprawia jej to żadnego problemu, ponieważ od najmłodszych lat była jej ukochanym dzieckiem. Przyjaźnią się, czego nie można powiedzieć o relacji między siostrzanej. Mianowicie, o ile Marta świetnie dogaduje się ze swoją rodzicielką, o tyle nienawidzi się z o rok starszą Jagną. Siostra przypomina w jej idealnie ułożonym świecie drzazgę w oku. Ale czy aby na pewno ona i jej mama nie są winne złośliwego zachowania Jagny?






