niedziela, 29 marca 2020

Początek mojej przygody z Ewą Chodakowską

Jako że wszyscy teraz siedzimy w domu, aż chce się coś porobić. Wreszcie świat zwolnił i zmusił nas do tego, żebyśmy porobili coś, na co zwykle nie mamy czasu. Zamiast narzekać, wykorzystajmy to, co dał nam los (bo i tak go nie zmienimy). A więc do rzeczy!

Zawsze uważałam, że w życiu trzeba znajdować złoty środek we wszystkim - znajdować czas dla ciała i umysłu. Moją duszę wypełniają słowa (w różnych językach), a moje ciało trening. Jaki? Już opowiadam.


Moja przygoda z ćwiczeniami zaczęła się jeszcze w liceum i była to droga wyboista i kręta (jak zawsze zresztą). Nawet nie wiem dokładnie, co mnie podkusiło, ponieważ jako dziecko nie byłam ani jakoś szczególnie wysportowana, ani jakoś szczególnie niechętna. Ot, taka przeciętniaczka, która jak trzeba było, to pogra w jakąś grę i pobiega, ale jak nie trzeba było, to siedziała grzecznie na ławce i odpoczywała. W pewnym momencie doszły mnie słuchy o takiej tam Chodakowskiej, która dopiero wtedy wchodziła na salony (czyli mamy rok 2012). Moi znajomi mówili, że czasami próbowali jej trening i że spoko. A że ja od dziecka miałam kompleks na punkcie mojej figury gruszki uznałam, że na co ja czekam. Samo się nie zrobi. I tak oto znalazłam na YouTube Skalpela i zaczęłam ćwiczyć.

Początki były do bólu schematyczne. Oczywiście lało się ze mnie jak sami wiecie skąd, większości ćwiczeń pewnie nawet dobrze wtedy nie robiłam, a coś takiego jak leżenie na brzuchu i podnoszenie ud udawało się tylko w moich snach. Potem było tylko gorzej, ponieważ w pewnym momencie włączyłam sobie Killera (ktoś go właściwie jeszcze pamięta?), który był - co tu dużo mówić - zgrozą. Jestem niemal pewna, że całości nie zrobiłam za pierwszym razem. Ale że byłam osobą wytrwałam wyobraźcie sobie, jaka satysfakcja mnie ogarnęła, kiedy już dobrnęłam do końca! Coś pięknego.

Potem było dostępne Turbo spalanie (kolejny zapomniany trening, a szkoda), który wykonywałam na zmianę z wcześniej wymienionymi programami. Małymi kroczkami miksowałam dostępne materiały i faktycznie po jakimś czasie zaczęłam zauważać różnicę. Nie była kolosalna, ponieważ wciąż nie włączyłam diety i uważałam, że skoro ćwiczę, to mogę sobie pozwolić na coś słodkiego, ale i tak zauważalna. I już pal pięć ciało. Ja się zmieniłam wewnętrznie. 

 

Stałam się pewniejsza siebie. Odważniejsza w podejmowaniu decyzji. Chętniejsza do różnych aktywności. I - co najciekawsze - naprawdę polubiłam te 45 minut sam na sam ze sobą. Było dokładnie tak, jak mówiła Ewka na jednym z treningu: w pewnym momencie nasze ciało samo domagało się ćwiczeń!

Wtedy dopiero się rozkręcałam - zresztą razem z Ewką. Zaczęłam zbierać magazyny Shape'a (oczywiście tylko te, w których za dodatek służyła nowa płyta) i wręcz biegłam w podskokach spod kiosku do domu, zastanawiając się, co to będzie za trening. Czaicie to? Toż to nienormalne! Ale tak właśnie się cieszyłam na każdy nowy rodzaj sprawdzenia, jak daleko już poszłam w tym kierunku. Model Look, Perfect Body, potem treningi z Tomaszem Choińskim, Gym Break to był dopiero początek. Ćwiczyłam tak często i tak często decydowałam się na nowe wyzwania, że w pewnym momencie znałam każdego ówcześnie królującego trenera z Internetu.

Po tym wszystkim Ewa się rozkręciła. Wydawała płyty na własną rękę (Skalpel 2 + Szok Trening - cudo!), zaczęła prowadzić własny sklep (bebio.pl jakby ktoś nie wiedział). Jasne, pewnie masa ludzi wyszukiwała dziury w całym i narzekała, że jak to ona może tyle zarabiać. Ja natomisat cieszyłam się na wieść na kolejną płytę i już nie mogłam się doczekać, kiedy sama ich spróbuję! Rezultat? Mogę się pochwalić, że wszystkie treningi wypróbowałam... i wciąż jestem na bieżąco!

  Na ten moment moimi ulubionymi treningami Ewy Chodakowskiej jest:
1. Metamorfoza. Trening z piłką (nigdy mi się nie znudzi, a ja od zawsze uwielbiałam fitball)
2. Slim Fit (jak dla mnie lepsza wersja Skalpela)
3. Volume (trening z gumą i świetnym urozmaiceniem)
4. Mission Beach Body (cóż poradzę, że lubię sobie poskakać w rytm latynowskiej nuty)
5. Turbo Wyzwanie (to przez te wspomnienia, bo ćwiczyłam z nim na okrągło)

Naturalnie pozostałe treningi też lubię (no... nie przepadam za Bikini i Rewolucją) i komponuję je zgodnie z moim samopoczuciem i oczekiwaniami wobec treningu. A że jest już w czym wybierać, to sama przyjemność.

Po 6 latach w miarę regularnego ćwiczenia, wiecie, co się okazało? Że prawdą jest to, co mówi Ewka na treningu - siła fizyczna przekłada się na siłę mentalną, chociażby z tego powodu, że podczas ćwiczeń pokonujemy swoje słabości. Liczba powtarzania sobie, że "jeszcze tylko jedno ćwiczenie i schluss, jeszcze minuta, jeszcze dwa powtórzenia" w jakiś sposób pomaga, ponieważ z każdym kolejnym razem widzimy, że wow, przeżyłam to. Chciałam tysiąc razy się poddać, ale dobrnęłam do końca. A skoro to mi wyszło, to może inne rzeczy też mi wyjdą? Wystarczy tylko się nie poddawać i powoli wchodzić na szczyt.  

I tym akcentem zakończę ten post napisany chyba tylko dlatego, że nic więcej nie mam do dodania. Cholernie się cieszę, że Polacy ćwiczą, dbają o siebie i są dumne. Niech taka Chodakowska zarabia jak najwięcej - stworzyła swoje imperium o godną naśladowania ideę. Warto iść jej śladem.

A Wy? Ćwiczycie? Dbacie o siebie? Liczę, że tak!

15 komentarzy:

  1. Ja się nie potrafię tak katować. Jeśli chodzi o aktywność fizyczną, to pływanie jest jedynym rodzajem sportu w jakim się odnajduję. Lubię też jeździć na rowerze, ale to sezonowo - wiadomo - pogoda nie zawsze pozwala. Ostatnio też odkrywam fit ball.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to nie jest żadne "katowanie", ale faktycznie - dla początkujących w fitnessie może się to wydawać jak ciężka praca.
      Najważniejsze żeby się ruszać - choćby i pływać!

      PS. Fit Ball jest świetny. Często go używam :)

      Usuń
  2. Jestem leniwą osobą, ale wraz z kwarantanną zmotywowałam się do ćwiczeń i dzisiaj mija tydzień, jak codziennie ćwiczę gdzieś po pół godziny z różnymi filmikami na YT. I w sumie to już jest dużym sukcesem, bo ilekroć próbowałam, wytrzymać tydzień było już trudno :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, że ja tak samo? Równo dziś mija tydzień od momentu, kiedy zaczęłam się ruszać. Obecnie robię 6 treningów w tygodniu i każdego dnia od 15:00 nie mogę sie doczekać, aż rozłożę matę :)
      Trzymam kciuki, żeby te pół godziny dziennie utrzymało się u Ciebie jak najdłużej!

      Usuń
  3. W zdrowym ciele zdrowy duch :D dla lepszej siły mentalnej warto ćwiczyć

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakoś trzy tygodnie temu zaczęłam ćwiczyć jogę, choć zabierałam się za to chyba już z parę miesięcy ale zawsze potrafiłam znaleźć milion rzeczy przeciwko temu:) Na początku nie jest łatwo, bo obudziłam sie drugiego dnia połamana...... I w sumie nie wiem nadal, czy mnie to uspokaja, ale wierzę, że tak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam kiedyś podobnie z fitnessem. Jak słyszałam słowa Chodakowskiej podczas treningów, że kiedyś będę robiła te ćwiczenia z przyjemnością, wyśmiewałam ją. Ale po kilku latach uwierz mi, tak właśnie jest :D

      Usuń
  5. Zawsze popieram ćwiczenia i ruch. Szczególnie teraz, kiedy musimy zostać w domu i mamy go mniej, warto ćwiczyć. 😊

    OdpowiedzUsuń
  6. Kilka lat temu też ćwiczyłam, chętnie wróciłabym do tego, ale póki co nie mogę, więc wytrwale poczekam aż znowu będę mogła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Że tak powiem - cierpliwość jest cnotą ;)
      Trzymam kciuki, byś powróciła do ćwiczeń jak najszybciej i pełna sił!

      Usuń
  7. Sport jest naprawdę dobry tylko, że ja z Chodakowską się nie polubiłam. Według mnie ma ona strasznie nudna te ćwiczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwestia gustu.
      Jednakże sądzę, że z czasem Choda się wyrobiła, a dzięki temu jej ćwiczenia stały się ciekawsze i z pomysłem urozmaicone ;)

      Usuń
  8. Próbowałam ze Skalpelem, ale nie przekonują mnie ćwiczenia w miejscu, zawsze bardziej ciągnęło mnie do tych ruchowych, a na wf jestem pierwsza do gier zespołowych, aniżeli ćwiczeń siłowych czy rozciągających. Jednak sytuacja jest taka, a nie inna i chyba muszę przekonać się do takiej formy aktywności, aby choć trochę się ruszać. :P

    OdpowiedzUsuń