piątek, 5 czerwca 2015

Recenzja "Wiedźmy z Savannah" + Co zrobić z książkami, do których już nie powrócimy?

Recenzja "Rodu" wygranej na Wymarzonej Książce!
Autor: Dominika673



Mercy i jej bliźniaczka Maisie wywodzą się z rodu Taylorów, który do pokoleń włada największą siłą – magią. Są oni potomkami najsilniejszych czarownic i magów – i to właśnie od nich zależy utrzymanie porządku na świecie. Jednak nie od wszystkich... Mercy nie ma żadnych mocy. Jest zwyczajną dwudziestojednoletnią dziewczyną, która wypada blado na tle swej potężnej siostry. Nie zamierza mieszać się w sprawy rodzinne, związane z obroną granicy między światem żywych a rzeczywistością demonów. Los jednak bywa przewrotny i tragiczna śmierć jednej z ciotek Mercy, która była liderką rodu, zmusza dziewczynę do wejścia w świat magii. To prawdopodobnie przez nią Ginny poniosła śmierć.
Jeżeli chodzi o samą książkę to jest ona prosta. Napisana prostym, nie wymagającym językiem, mamy tu do czynienia z bohaterami fajnymi, ale również cechującymi się prostotą. Nie traktuję tego jako straszną wadę, ponieważ dzięki temu "Ród.." czyta się niezwykle szybko i dobrze. 

Książka "Ród. Wiedźmy z Savannah" to powieść idealna dla osób lubiących fantastykę, magię oraz zawirowania rodzinne. Pozycja, która może się spodobać czytelnikom, którzy lubią być zaskakiwani, bo nie zapominajmy o tym, że ta książka zaskakuje, pomimo swojej prostej formy.  Gdy zaczęłam czytać, byłam świeżo po przeczytaniu Harry’ego Pottera. Pewnie dlatego ciągle mówiłam sobie w myślach, że Harry lepszy. To nie znaczy, że „Ród” jest zły.  Bardzo przyjemnie czytało mi się tę książkę, chociaż na początku trudno było mi się wciągnąć. Możliwe, że kiedyś do niej wrócę i przeżyję tę historię na nowo.


 Bardzo dziękuję za recenzję ;)


~~*~~


Na pytanie zawarte w tytule zastanawiałam się bardzo długo. 
Odkąd sięgam dobrze pamięcią, marzyła mi się ogromna biblioteczka pełna niesamowitych tomisk, które będą cieszyły wzrok...
A teraz?
Przecież książki nie są po to, by na nie patrzeć - tylko by je czytać!
Na co mi zatem powieści, do których jestem pewna już nie powrócę, ponieważ albo były kiepskie, albo po prostu nie były dla mnie.

I wtedy wpadłam na pomysł!
Oddam książki do biblioteki!

Jak też pomyślałam, tak też zrobiłam i już pierwsza partia mnie opuściła!




Jako że znaczna większość z Was sama prowadzi blog recenzencki - wiecie doskonale, że znaczącą -  bardziej bądź mniej - ilość egzemplarzy dostajemy w ramach współpracy. 
Dlatego też głupio mi było zarabiać na pozycjach, które dostałam za darmo...

Pani z biblioteki się ucieszyła!
Powiedziała, że książki, które będą się powtarzały da na "Misia" (czyli w miejsce, gdzie każdy może są zabrać dany egzemplarz do domu za darmo)

Trochę jeszcze mi tych książek zostało!

A wy co robicie z książki, do których już nie powrócicie? :)


~~*~~

I ostatnia już informacja to genialne odcinki puszczane regularnie przez Wydawnictwo Literackie: Czytam to! Gorąco zachęcam do zapoznania się z bardzo ciekawymi książkami!

25 komentarzy:

  1. Myślę, że to świetny pomysł by oddać nieczytane już książki do biblioteki, szczególnie, że tam książek nigdy dosyć i przynajmniej ktoś inny je przeczyta :D Też kiedyś oddałam trochę swoich książek do biblioteki, ale były to głównie nieczytane już przeze mnie powieści dla dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak do tych książek bym nie powróciła, a jeżeli najdzie mnie na nie ochota - po prostu pójdę do biblioteki. A jednak wiele osób będzie mogło również je przeczytać, co bardzo cieszy! :D
      Poza tym - wdzięczność pani z biblioteki - niezastąpiona!

      Usuń
  2. Świetny pomysł. Sama zastanawiałam się nad tym, czy oddać swoje niektóre swoje nabytki do biblioteki, ale nie wiem, czy z napisem:''egzemplarz recenzyjny nie przeznaczony do sprzedaży'' - można oddać do biblioteki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko stwierdzić... Zależy od pani z biblioteki ;)
      Ja oddałam tylko takie "nowiutkie", bez żadnych napisów.

      Usuń
    2. Nad tym samym się zastanawiałam, ale w końcu doszłam do wniosku, że taki egzemplarz, szczególnie przedpremierowy nie ma takiej wartości, jak wydanie po premierze.

      Usuń
  3. Zrobiłaś dobry uczynek dla ludzkości :) Kilka razy zdarzyło mi się oddać książki do biblioteki i uważam, że to świetny pomysł. Gorzej z książkami, które mają w środku dedykacje, a takich mam mnóstwo... Jak dotąd jeszcze znajduje miejsce na półkach, ale za jakiś czas może być ciężko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam wtedy przekazanie książek do biblioteki ;)

      Usuń
  4. Ja na szczęście jeszcze się na półce mieszczę. A książki, do których nie wracam oddaję młodszej kuzynce. Świetny pomysł z tą biblioteką :)
    A co do książki- to mam ją w planach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Również polecam coś takiego! ;)

      Usuń
  5. Ostatnio też się zastanawiam na oddaniem kilku pozycji do biblioteki :) Mam kilka takich książek, które mi się nie spodobały albo wiem, że nie chcę ich już mieć w swojej biblioteczce, a oddanie ich wydaje się najlepszym wyjściem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też odnoszę książki do biblioteki lub oddaję innym osobom, które lubią czytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja robię i to, i to :D
      Również daję książki znajomym i przyjaciołom :D

      Usuń
  7. Również oddaję książki do biblioteki, na początek staram się wymienić pozycjami, ale gdy to się nie uda, to oddaje je do biblioteki, niech inni mają szansę na poznanie dobrych książek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczególnie, że na przykład moja biblioteka jakoś nie ma ciekawych książek...
      A tak to jakieś urozmaicenie :D

      Usuń
  8. Ja nie oddaję żadnej książki. Zbieram wszystkie :) Chcę mieć cały dom w książkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki też był początkowo mój zamysł!
      Ale potem uznałam, że bardziej mi zależy, bym miała wokół siebie same DOBRE książki ;)

      Usuń
  9. Jaka dobra duszyczka z Ciebie! Aż dumna jestem :) Moja kolekcja nie jest tak duża, a książki zbieram, takie moje perełki. Chcę je potem komuś przekazać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie ;)
      Też będę chciała później przekazać pokoleniom same perełki - dlatego nie oddałam wszystkich!

      Usuń
  10. Książkę, którą zrecenzowałaś, mam na uwadze. ;)
    Ja już kilka książek oddałam do biblioteki, parę dałam przyjaciółce, a część trafiła do mojej siostry. Co jak co, ale dalej mam pełne półki, które uginają się pod ciężarem tych skarbów. Chyba będę musiała pomyśleć nad małymi "porządkami". :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo :)
      Albo oddaję do biblioteki, albo daję przyjaciołom, albo rodzinie!
      Wszystko to po to, by ludzie czytali!

      Usuń
  11. Mnie "Ród" trochę rozczarował, ale mimo wszystko sam pomysł na fabułę był bardzo ciekawy. Książki do których nie wrócę najczęściej również oddaję do biblioteki :))
    addictedtobooks.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. Książki, do których już nie powrócę - wymieniam na naszej ŚBK-owej wymianie. Kiedyś oddawałam cioci do biblioteki, ale jej szefowa (dzwaczka!) nie chciała przyjmować darów, bo to kłopot - miejsca na półkach nie ma, foliować trzeba. Zaczęłam wymieniać, a czasem po prostu wynosić na wymianę, nie biorąc nic w zamian. I znajomych obdarowuję.
    I pożyczam masowo, żeby choć przez moment mieć złudzenie, że miejsca przybyło:P

    OdpowiedzUsuń
  13. Tego się chyba nie uniknie, nie wszystkie książki kupione/otrzymane w prezencie lub do recenzji zostaną w naszej domowej biblioteczce po przeczytaniu... Ja, jeśli mi się uda to sprzedaję w antykwariatach (jestem niepracującą studentką, każdy grosz się dla mnie liczy), a to, co zostaje to także oddaję do biblioteki (ewentualnie jak któraś moja przyjaciółka ma chrapkę na jakąś zbędną dla mnie książkę, to po prostu im ją/je daję).

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja bardzo dużo oddaję koleżankom:) Aczkolwiek zacna inicjatywa, podziwiam:*

    OdpowiedzUsuń