Wichrowe Wzgórza mają w sobie coś takiego, że przyciąga mnie każde nowe wydanie tej wyjątkowej powieści. Pamiętam jak dziś, jak po raz pierwszy spotkałam się z tą mroczną historią i z jaką niechęcią czytałam początki... Tak, tak! Dobrze czytacie - "niechęcią", ponieważ do samej historii musiałam się przekonać.
Dla tych co nie wiedzą - moja recenzja samej powieści najmłodszej siostry Bronte, gdzie analizowałam wydźwięk historii i jej przebieg, zrecenzowałam już na blogu. Pozwolę sobie przytoczyć pewne fragmenty...
Przenieśmy się do przełomu XVIII i XIX wieku. To właśnie wtedy do majątku na Wuthering Heights (pl. Wichrowe Wzgórza) powraca pan Earnshaw. Lecz nie przybywa sam. Wraz z nim do Anglii przyjeżdża bezdomny chłopiec o cygańskich korzeniach, który błąkał się bez celu na ulicach Liverpoolu. Panu Earnshaw zrobiło się żal dziecka i postanowił go przygarnąć, tym samym nakazując dwójce swych dzieci: Cathy i Hindley'owi traktować znajdę jak własnego brata, którego nazywa Heathcliffem. Niedługo potem umiera.

Dla tych co nie wiedzą - moja recenzja samej powieści najmłodszej siostry Bronte, gdzie analizowałam wydźwięk historii i jej przebieg, zrecenzowałam już na blogu. Pozwolę sobie przytoczyć pewne fragmenty...
Przenieśmy się do przełomu XVIII i XIX wieku. To właśnie wtedy do majątku na Wuthering Heights (pl. Wichrowe Wzgórza) powraca pan Earnshaw. Lecz nie przybywa sam. Wraz z nim do Anglii przyjeżdża bezdomny chłopiec o cygańskich korzeniach, który błąkał się bez celu na ulicach Liverpoolu. Panu Earnshaw zrobiło się żal dziecka i postanowił go przygarnąć, tym samym nakazując dwójce swych dzieci: Cathy i Hindley'owi traktować znajdę jak własnego brata, którego nazywa Heathcliffem. Niedługo potem umiera.