
Azjatyckie produkcje wcale nie różnią się od europejskich. Jeżeli jakiś tytuł się sprawdzi i spodoba, następuje masa remake'ów: albo Japończycy biorą pomysły od Koreańczyków albo Koreańczycy od Japończyków, albo jeszcze ktoś inny. I za każdym razem historie - choć opierają się na tym samym scenariuszu - przedstawiają historie w inny sposób. Jak wiele można zdziałać kilkoma zdaniami, śmieszną mimiką twarzy oraz innym rozegraniem scen, dzięki czemu historia nabiera rumieńców, a mimo to wciąż pozostając wiernym scenariuszowi? Przekonajcie się sami.

