niedziela, 15 kwietnia 2018

PRZEDPREMIEROWO: 5 POWODÓW! Emigrantki - Janice Y. K. Lee

Nie mam pojęcia, jak ugryźć początek mojej opinii o Emigrantkach Janice Y.K. Lee. Zdaję sobie sprawę, że jestem jedną z pierwszych osób w Polsce, która miała szansę przeczytać tę książkę jeszcze przedpremierowo (chwali, chwali). Stąd też pragnę, by moja recenzja wypadła jak najlepiej. Żebym poprzez prosto użyte zdania złożone była w stanie przekazać Wam pełnię emocji i uczuć, których doświadczyłam za pośrednictwem tej opowieści.  

Mam nadzieję, że mi się to uda.
Wierzę, że dacie mi szansę. 
Ufam, że przeczytacie tę książkę.
 

Mercy, Margaret i Hilary - trzy kobiety, trzy dramaty i jedno egzotyczne i jakże małe miasto, jakim jest Hongkong. Z pozoru niewiele ich łączy: Mercy to kobieta pechowa, która choć skończyła dobrą uczelnię, nie należy do świata bogaczy. Wciąż szuka pomysłu na życie, lecz nie jest to proste, gdy rok wcześniej było się przyczynkiem do rodzinnej tragedii. Taką tragedią było zniknięcie czteroletniego G., najmłodszego syna Margaret, która nie potrafi pogodzić się z niewyobrażalną stratą. Demony przeszłości atakują ją nieustannie a ona sama żyje w przeświadczeniu, że nie może być szczęśliwa tak długo, aż jej trzecie dziecko się nie odnajdzie, a czym cierpią pozostałe dzieci wraz z mężem. Ale przynajmniej ona ma rodzinę, czego nie może powiedzieć Hilary. Czterdziestolatka nie może zajść w ciążę i choć żyje w dobrobycie i wydaje się, że niczego jej do szczęścia nie brak, nie potrafi utrzymać męża przy sobie.

Wszystkie trzy są albo dopiero stają się matkami - osobami, którym nic nie jest groźne, gdy w grę wchodzą dzieci. Ale każda z nich staje się mamą w zupełnie innych okolicznościach i doświadcza tego w zupełnie w inny sposób. Jednakże nie dajcie się zwieść. Emigrantki to nie tylko opowieść o macierzyństwie. To opowieść o życiu, miłości i przebaczaniu - zarówno tym które ofiarujemy, jak i tym, które otrzymujemy.

Na wstępie muszę przyznać, że dawno żadna inna książka nie wzbudziła we mnie aż tak wielu emocji. Początkowe rozdziały oraz dość skromna okładka w żaden sposób nie kazały oczekiwać aż tak doskonale przemyślanej historii. Dlatego zanim przejdę do zalet, pozwólcie, że opowiem o minusach... 
...
...
 Myślę, że niczego nie pominęłam. Zatem przejdźmy do prawidłowej recenzji. 

Oto moje PIĘĆ POWODÓW, 
dla których warto przeczytać Emigrantki Janice Y.K. Lee!
Źródło: Wydawnictwo Literackie

1. By doświadczyć uczucia straty i przebaczenia

"A czas mija. Teraz jest w Tajlandii, na Phuket, gdzie spędza ferie bożonarodzeniowe, siedząc na basenie, tylko nieco ponad rok po tym, jak zniknął jej synek. Kolejny raz smaruje córce buzię kremem z filtrem i czyta gazetę na leżaku. Tego nauczył ją ubiegły rok - udajesz, że żyjesz normalnie, aż w końcu udawanie zaczyna przypominać normalne życie".

Domyślam się, jak to zdanie musi banalnie brzmieć, ale tym razem nie bez powodu na okładce książki widnieje napis: trzy kobiety, trzy dramaty i jedno egzotyczne miasto. Emigrantki okazały się przejmującą - i niesamowicie szczerą! - opowieścią o trzech kobietach, których losy ostatecznie się ze sobą skrzyżowały. Margaret, Marcy i Hilary to mądrze wykreowane postacie z krwi i kości (osobiście miałam wrażenie, jakby autorka wzorowała się na określonych osobach) i każda z nich ma swoją własną opowieść. Ich życie tylko na pozór wydaje się idealne, ponieważ z czasem wychodzą na jaw ich prawdziwe lęki, które my - jako czytelnicy - szczerze rozumiemy i odczuwamy. 

Emigrantki opowiadają o kobietach, które nawet jeżeli zamieszkują Azję, niczym nie różnią się od nas samych. Dlatego też strata, błąd i ostateczne przebaczenie tak dobrze chwytają za serce i nie pozwalają o sobie zapomnieć. Jednakże wszystkie tragedie, które spotykają bohaterki, bynajmniej nie są wymuszone. To historie, które mogą spotkać każdego z nas i pewnie dlatego są aż tak przejmujące.

Najpiękniejsze jednak jest zakończenie. Chociażby ze względu na ostatnie strony warto poświęcić czas tej lekturze. Janice Y.K. Lee nie pozostawia bohaterów samych sobie a poczucie przebaczenie ogarnia każdą z postaci. Po Emigrantkach doprawdy czuje się katharsis.


2. By zrozumieć drugiego człowieka

Nie ma nagród za najdłuższą żałobę - mówiła doktor Stein. Najsmutniejszy niczego nie zyskuje. Nikogo nie zdradzasz, próbując żyć lepiej. Nikogo nie spisujesz na straty. Nie twierdzę, że masz być szczęśliwa. Twierdze, że nie ma nic złego w tym, że od czasu do czasu nie jesteś smutna. Możesz się śmiać, raz w miesiącu, może dwa. Nie ma w tym nic niestosownego [...].

Janice Y.K. Lee nie ocenia swoich bohaterów. Każdy z nich ma swoje wady i zalety. Każdy kryje w sobie motywacje i zamiary. Nikt nie jest czarno-biały. Przy tak dobrze opisanych postaciach autorka ukazuje ich przemianę. Bardzo zgrabnie wplata w te ponad 400 stron metamorfozę pełną mądrości i dojrzewania. 

Jak trudno pogodzić się ze stratą dziecka i jak ciężko później wrócić do codzienności? Jak trudno pogodzić się z wyrzutami sumienia? Jak trudno być po prostu człowiekiem - bez tej okropnej umiejętności, jaką jest ocenianie drugiej osoby przez pryzmat siebie samego? Odpowiedzi na te wszystkie pytania czytelnik otrzyma właśnie w Emigrantkach, które obrazują świat takim, jakim jest, i mówią o nim tak, jakim powinien się stać.



3. By odbyć podróż do Hongkongu
  
Ludzkość odkryła, że do świętowania i radości potrzebne są pewne elementy - ludzie, muzyka, alkohol - i to wystarczy, żeby stworzyć wesołą atmosferę, zaznaczyć upływ życia i czasu. Wszystkie nasze rytuały - wystawne wesela, okrągłe urodziny - sygnalizują zewnętrznemu światu, że w życiu jednostki zaszła jakaś zmiana. A pogrzeby pozwalają się z kimś pożegnać.

Odbywamy tę podróż w pierwszej klasie wraz z ludźmi sukcesu - Amerykanami, którzy podążając za pieniędzmi, opuszczając rodzinny kraj i tworzą nowe środowiska. To świat białych i żółtych, świat, w którym z jednej strony niektóre granice się przecinają, inne pozostają bez zmian. To kraina bogatych ludzi, którzy w pogoni za ulotnym szczęściem są w stanie zrobić wszystko.

Emigrantki to opowieść o Chińczykach, Koreańczykach, Japończykach i Amerykanach, z której można bardzo wiele wyciągnąć o nich samych. Każdy z nich się czymś wyróżnia, każdemu poświęcone zostały chociaż dwa zdania. Tradycja, obyczaje, jedzenie - to wszystko zostaje tutaj wplecione i zgrabnie przedstawione, tworząc jedną z najciekawszych teł literackich, z jakimi można się spotkać. Ciekawostek narodowościowych jest tu co niemiara.  Czytelnik przenika przez te wszystkie drzwi, które na co dzień są dla niego zamknięte.



4. By przeczytać mądrze napisaną powieść

[...] dlaczego każdy tak mocno tkwi w swoim życiu i zastanawia się, co myślą o nim inni, podczas gdy w rzeczywistości nikt nie zaprząta sobie nim głowy. Zwykle o sobie myślisz tylko ty sam. Ewentualnie jeszcze twoja matka.

Emigrantki to jedna z tych wzorowo napisanych książek. Tych, w których świat wchodzisz wraz z pierwszym zdaniem i trwasz w nim do ostatniej kropki. Szybko zaprzyjaźniasz się z bohaterami, a jeżeli przypadkiem nie poczujesz do nich sympatii, gwarantowane jest, że na pewno odnajdziesz ich typy osobowości wśród własnego grona znajomych.

Co by tu jednak nie mówić, książka została napisana plastycznym językiem. Autorka wie, co chce napisać i po prostu to robi. Czuć, że znała wszystkie realia, jakimi operowała podczas pisania, dzięki czemu nie sposób nie wyobrazić sobie świata przedstawionego. 

Wiele spostrzeżeń na temat świata, ludzi i tradycji trafia prosto w punkt. Nie sposób się z nimi nie zgodzić. Kilka razy zastanawiałam się głębiej nad poszczególnymi zdaniami, odnosząc je do własnego życia i światopoglądu. Jenice Y.K. Lee to bez wątpienia bardzo mądra kobieta z doświadczeniem. I chwała jej za to, że postanowiła pisać książki!



5. By z niecierpliwością oczekiwać ekranizacji

"Jeżeli chcesz znaleźć coś tak małego, musisz się zniżyć do poziomu podłogi. - Położyła się na dywanie i zaczęła obserwować. - No, zniż się, Mercy" - powiedziała, przywołując ją gestem. Leżały z mamą na ziemi i oglądały wszystko z tej perspektywy. Mama miała rację. Z dołu wszystko wygląda inaczej. Mercy natychmiast znalazła kolczyk. "No widzisz, trzeba się zniżyć do właściwego poziomu. Nigdy nie bądź na to zbyt dumna" radziła matka.

Prawa do ekranizacji Emigrantek nabyła firma producencka Nicole Kidman Blossom Films, a aktorka prawdopodobnie zagra jedną z głównych ról. A ja już w tym momencie oczekuję tego ledwie zapowiedzianego filmu. Dlaczego? Ponieważ czuję w kościach, że będzie niemniej dobry jak chociażby Służące z 2011 z Emmą Stone w roli głównej. Taka historia to gwarantowany sukces kasowy i nie tylko.

Jednakże - rzecz oczywista - książka lepsza od filmu, dlatego zanim film trafi do dystrybucji, polecam zajrzeć do oryginału. Przenieść do podobnego światu jedynie za pomocą wyobraźni to podróż jedyna w swoim rodzaju. To niezapomniana podróż w pierwszej klasie!



Pozostaje mi odpowiedzieć, komu szczególnie polecam Emigrantki:
- matkom
- babciom
- córkom
- miłośnikom Azji, Chin, Hongkongu i Korei (chociażby nawet i K-dram)
- podróżnikom
- miłośnikom mądrej powieści z przesłaniem
- miłośnikom literatury kobiecej, którzy chcą się przekonać, że ten gatunek żyje i ma się bardzo dobrze
- każdemu, kto tylko zaufa memu zdaniu


Na ten moment Emigrantki to najlepsza powieść przeczytana przeze mnie w tym roku!

Nie przegapcie! Premiera 18. kwietnia!

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tytuł: Emigrantki
Tytuł oryginalny: The Expatriates
Autor:  Janice Y. K. Lee
Tłumacz: Dorota Malina
http://www.wydawnictwoliterackie.pl/Wydawnictwo: Literackie
Premiera: 18.04.2018
Liczba stron: 440
Format: 130x205 mm
Oprawa: Broszurowa ze skrzydełkami
Gatunek: Saga rodzinna
Cena: 38,00 zł

* Wszystkie cytaty pochodzą z książki.

12 komentarzy:

  1. To pierwsza recenzja tej książki, która czytam. Przedstawiłaś ten tytuł w taki sposób, ze ksiazka, która kojarzyłam tylko i wyłącznie z okładki, teraz musi już znaleźć się na mojej półce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takich momentach zawsze czuję się przyjemnie wyjątkowa, że miałam okazję przeczytać tak dobrą powieść jeszcze przed wszystkimi... i mogę ją teraz wszystkim polecać!

      Usuń
  2. Muszę ją mieć! Wiem to po Twojej recenzji! No po prostu muszę!

    Pozdrawiam,
    Lady Spark
    [kreatywna-alternatywa]

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też mam często problem z rozpoczęciem opinii...nie wiem czy sięgnę po książkę, choć do niej zachęcasz.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaufam Ci i przeczytam.Przekonał mnie powód 1,2,4 i 5.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A 3 nie? :D
      Podróże są świetne - nawet te oczami wyobraźni ;)

      Usuń
  5. Gdyby nie Twoja recenzja to na pewno nie zwróciłabym uwagi na tę książkę. Wprawdzie nie mogę napisać, że z pewnością sięgnę po "Emigrantki", ale na pewno będę mieć je na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  6. Najlepsza, jaką przeczytałaś w tym roku? Pozostaje tylko w podskokach biec do księgarni :) Lista powodów cudowna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na bank można się spodziewać, że Emigrantki znajdą się w TOP10 przeczytanych przeze mnie książek w 2018 roku. Czas pokaże, na którym miejscu ;)

      Usuń
  7. Tym razem nie moje gusta czytelnicze :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Po takiej recenzji to koniecznie muszę sięgnąć po tę książkę!

    OdpowiedzUsuń