Po przeczytaniu genialnej moim zdaniem poprzedniej książki autorki "Wolny i De Klesz" (recenzja) nadszedł czas na drugą i na razie ostatnią przygodę z młodą pisarką, Sarą Antczak. I czego możemy się spodziewać po powieści tajemniczo zatytułowanej "Klatka"?
Wrocław. Rok 2012. Młodzi ludzie, do tej pory nazywani licealistami, stają się charakterystyczną grupą studentów. Przeistoczenie się w grupę studenta uważa się za ostatni dzwonek zabawy i szaleństwa przed ostatecznym wstąpieniem w szarą rzeczywistość, która łączy w sobie trzy słowa: dom, praca i starość.
W akademiku spotyka się siedmioro różnych osobowości, w których każdy decyduje się studiować się co innego, robić co innego, przejmować się czym innym... lecz przecież każdy lubi się rozerwać pomiędzy kolokwium, ćwiczeniami i sesją.
