Zanim przejdę do omawiania komiksu, co warto zauważyć i co widać już po wzięciu tomu do rąk, to zawrotna liczba stron. O ile we wcześniejszych księgach całość zamykała się w czterystu stronach, tak tutaj mamy ich 505 (!). Dlaczego? Zamiast standardowych sześciu pełnych komiksów (w dawnej polskiej wersji - 12), tym razem mamy ich aż 8 (bądź 16, jak kto woli). Wprawdzie saga Nerissy zamyka się na dawnym 47. numerze magazynu "Czarodziejki WITCH", ale wydawnictwo postanowiło być fair w stosunku do swoich czytelników i dodać trzy historie (Zaufaj mi!; Wodne cienie; Trudna prawda), które dopełniają tę historię i pozwolą kolejną księgę rozpocząć z nową sagą.
Na początku księgi 4 czeka nas wywiad z wieloletnim rysownikiem W.I.T.C.H., Gianlucą Paniello, który nie tylko opowiada o tym, którą z czarodziejek rysowało mu się najmilej, ale także wspomina szał na czarodziejki, zloty fanów w Polsce i wiele, wiele innych ciekawostek z życia rysownika jednego z najbardziej kultowych komików dla dziewcząt z początku XXI wieku. Muszę przyznać, że lubię te krótkie wstępy, które uświadamiają mi, jak bardzo kiedyś żyłam tym komiksem. Teraz wspominam te wszystkie historie z łezką w oku.
