piątek, 27 stycznia 2017

Rozdział XIV. Dobry czy zły? Kochać czy lubić?

Powinnam zacząć się uczyć... zatem biorę się za pisanie kolejnego, jakże interesującego postu właśnie dla Was! Choć może w tym momencie powinnam napisać - dla siebie, skoro ostatnio mam niesamowicie dużo czasu na wszystko tylko nie na to, co powinnam. Tak, tak... sesja się zbliża! Dlatego rozsiądźcie się wygodnie tak jak ja, zrelaksujcie i poczytajcie coś mniej lub bardziej ciekawego!


Ostatnio w niedzielę urządziłam niedzielny obiadek. Coś tak zwykłego a przy tym tak niezwykłego, ponieważ w małym mieszkanku 4x4 zmieściła się Polska, Korea, Japonia a nawet podwójnie Hiszpania. Wszyscy chyba dobrze się bawiliśmy, dowiedzieliśmy się o sobie czegoś więcej, a kiedy ludzie dziękowali mi obficie za to, że wszystkich im umożliwiłam podobne spotkanie (tak, jestem tym typem organizatora) naszły mnie dwie myśli:

Pierwsza - marzenia się spełniają. 
Może to zabrzmi absurdalnie, ale jeszcze jak śniłam o Erasmusie nieustannie miałam w głowie ten widok robienia wspólnie obiadu z ludźmi z różnych państw. I proszę bardzo! Minęło kilka lat, podobny obraz mógł na jakiś czas zniknąć z mojej głowy... i się spełniło! Można się cieszyć z małych rzeczy? Można!

Druga i ta ważniejsza myśl - ludzie są po prostu niesamowici! 
A ja uwielbiam te wszystkie różnice i podobieństwa!

Wiecie, jak to jest - kupujecie sobie zwykłą wodę i nagle się okazuje, że to nie jest zwykła woda, lecz GAZOWANA WODA i nagle Hiszpanie i Koreańczycy są zdumieni, ponieważ oni tego nie piją. Chyba mają w niektórych sklepach, ale znają tylko normalną wodę mineralną. Albo nagle mówisz, że jesteś MATKĄ CHRZESTNĄ, a ludzie uważają to za coś niesamowitego! Że łał, że naprawdę, że tak można?! Jesz zwykłą kolację w postaci płatków śniadaniowych, a ktoś nie dowierza, że można jeść takie same śniadanie i kolację. 

Okonomiyaki przygotowane przez Kae oraz przepyszna herbata japońska, czyli dlaczego warto trzymać się z Japończykami! <3

Tutaj najbardziej na moment chciałabym przystopować na myśli o Azjatach. Jeżeli uważacie, że są "inni", to wierzcie mi - częściej szybciej się z nimi dogadam niż z niejednymi Europejczykami. Bowiem ich sposób myślenia się różni. Nie wiem, czy wiecie, ale często Koreańczycy i Japończycy są bogatsi od niejednego Europejczyka (już nawet nie mówiąc o Polsce). Ale oni NIGDY się z tym nie wywyższą. Ich myślenie w kategorii posiadania pieniędzy jest proste - TO NIE SĄ ICH PIENIĄDZE. Tylko rodziców. A jak już sami pracują, mają w świadomości, że to, co otrzymali od państwa, trzeba zwrócić. Brzmi banalnie, prawda? No i do tego są niesamowicie pomocni i słowni (Powiedzą, że będzie obiad, to ten obiad przygotują! Powiedzą, że pomogą Ci z językiem - to nie ma zmiłuj, uczą nawet kiedy masz już dość!). Nie trzeba dwa razy powtarzać.

Jeżeli kiedykolwiek przyjdzie Wam do głowy obejrzenie jakiegoś filmu bądź serialu koreańskiego/japońskiego/chińskiego (bądź któregokolwiek), nie wyłączajcie po pierwszym pisku dziewczyny. Ja bym tak zrobiła nieraz, ponieważ sposób przerysowania niektórych konwencji, do których byłam europejsko przyzwyczajona, razi po oczach. Choć często temat jest taki sam, sposób przedstawienia całkowicie się różni. Przykład? Proszę bardzo!

Ale najpierw - kolejne jedzenie! Po lewej: tajwańskie jedzonko, czyli pyszne i zdrowe! A po prawej: przygotowane własnoręcznie przez Hiszpanów, szybki obiad po hiszpańsku!

W Japonii nie powiesz do swojego chłopaka/swojej dziewczyny, że go kochasz. Powiesz, że go lubisz (a najlepiej wykrzyczysz -> tak epicko i filmowo). Gdy zapytałam się Haruki dlaczego tak się dzieje, ponieważ w japońskim jest osobne słowo na kochać i lubić, na co ona nieco zbita z tropu - że przecież nie powie "kocham", bo to przecież takie duże słowo. W Japonii nie dostaniesz kwiatów. Bo... nie. Bo chłopak by się tylko zawstydził. Zamiast tego zaprosi Cię do najdroższej restauracji - oczywiście dla niego byłoby hańbą, gdyby rachunek podzielić na dwoje... dlatego płaci sam. 

Zbaczając z tematu (co zresztą cały czas robię) - podoba mi się ten rozłam słownictwa na kocham i lubię. Doprawdy muszę się zapytać, czy jak już ten chłopak jest twoim mężem, to powiesz mu, że go kochasz, czy dalej będziesz tylko na etapie lubienia. Ale zwróćcie uwagę, jaka jest tutaj różnica - na Zachodzie często szastamy na prawo i lewo w mówieniu, że w kimś się zakochujemy, kogoś kochamy, ktoś jest dla nas wszystkim. Może też ze względu na to, gdy Azjaci nazwą kogoś Bliskim, są mu tak oddani? 
 
Temat czysto literacki pozwólcie zostawić mi na inną okazję. Jestem wciąż wstrząśnięta, że mówiąc o najbardziej znanych postaciach ze świata literatury mało kto potrafi podjąć temat. No nawet Andersena nie znają! Ale przynajmniej Harry Potter jest wszędobylski. Dobre i za to!

A skoro o Harrym mowa - oto jedyny i niepowtarzalny Harry, który stał się moim breloczkiem oraz trzy książki, które przeczytałam po niemiecku..

Wgl. to mam do Was pytanie - ostatnio (w końcu sesja is coming) myślałam o stworzeniu mini-serii wywiadów z moimi znajomymi, co mogłoby Wam przybliżyć nieco ich kraj, obyczaj, kulturę, a także to, co czytają! Co o tym myślicie?   

A tak już z ciekawostki językowej. Zaczynam nie lubić słówka friends w języku angielskim. Tłumacząc na język polski wychodzi: przyjaciele. Używam go nieustannie, ponieważ nie ma odpowiednika "koledzy", a słowo "znajomi" brzmi po prostu dziwnie. Przez to mamy tutaj po prostu "niesamowicie wielu przyjaciół"... a jednocześnie tak mało.  
 
Moje pierwsze pamiątki z Japonii przywiezione przez Harukę <3

To tak już na koniec - MIŁEGO DNIA :D

8 komentarzy:

  1. Proponuję wywiad z jakimś poddanym Kim Dzong Una, o ile macie tam takich na stanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę obiecać, ale się postaram xD

      Usuń
  2. Tak! Wywiady z innymi to świetny pomysł. Jeż czekam na tę serię. :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Super pomysł z tymi wywiadami, bardzo ciekawią mnie te anegdoty z japońskich klimatów ;) No i widzę, że nie głodujesz :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Taki multikulturowy obiad? Ciekawe. :D
    Jeśli chodzi o to japońskie lubię/kocham, to już od dawna mnie to nie dziwi (anime robią swoje :P), z kolei do japońskich/koreańskich seriali jakoś wciąż trudno mi się przekonać. I też nie przepadam za tym, że w angielskim nie ma jasnego rozróżnienia na przyjaciół i kolegów.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wywiady to bardzo dobry pomysł. Będę na nie czekać z niecierpliwością.
    A jeśli chodzi o koreańskie seriale, to uwielbiam je oglądać. Początkowo było mi ciężko przyzwyczaić się do niektórych przedstawianych zachowań i tego przerysowywania. Ale po kilku obejrzanych tytułach stało się to dla mnie normalne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pomysł na wywiady ze znajomymi świetny. Chętnie przeczytam. Już teraz Twoje opowieści na temat różnic w postrzeganiu różnych rzeczy są ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wywiady to świetna myśl i widzę, że nie jestem w pozytywnym nastawieniu do tego pomysłu odosobniona. Fajnie, gdyby się w pytaniach literackie elementy też pojawiały :)

    OdpowiedzUsuń