Człowiek powinien się rozwijać i co i raz stawiać krok na przód, a tym samym otwierać się na olbrzymi świat. Bo warto, bo to co czasami na nas tam czeka, wydaje się wypełniać naszą rzeczywistość i niczym kawałek układanki, zastanawiamy się, jak to możliwe, że wcześniej nie widzieliśmy braku.

Tak oto sięgnęłam po mangę trzytomową i postanowiłam Wam ją tutaj zaprezentować. Zastrzegam jednak, iż jest to moja pierwsza taka recenzja, więc proszę o wyrozumiałość, choć kierują mną najczystsze intencje. A nuż, może także przekonacie się, iż taki rodzaj opowiadania historii wcale nie jest taki zły, dziwny i dziecinny. Na pierwszy ogień wzięłam zamkniętą historię o duchu pewnej dziewczyny, o sławnym muzyku oraz o czwórce pomocnych dzieci o dużych pokładach miłości i nadziei... Jednym słowem przed Wami Kagen no Tsuki. Last Quarter autorstwa japońskiej mangaczki Ai Yazawy.
"Jak tarcza księżyca, która wydaje się kurczyć, tak ja coraz głębiej skrywam się w półmroku moich blednących warg... Modlić się? Śpiewać? Co zrobić, gdy straciłem ciebie - moje słońce...?"
A wszystko zaczyna się od marzenia Mizuki - zwykłej nastolatki - która pragnie uwolnić się od ludzi, którzy zawodzą ją na każdym kroku. Przeznaczenie chce, by w jej życiu nagle pojawił się przystojny Adam - obcokrajowiec, grający na gitarze przeszywające serce, smutne melodie. Gitarzysta okazuje się sławnym muzykiem, a sama Mizuki niebezpiecznie przypomina mu jego zmarłą narzeczoną. Gdy pojawia się okazja wspólnego wyjazdu za granicę, dochodzi do nagłego wypadku, w którym główna bohaterka trafia przed niekończące się bramy...
![]() |
"Czuję się, jakbym właśnie przybyła długą drogę. Nie wiem jednak, dokąd zmierzałam ani dokąd mam iść. Brak mi siły. Mam ochotę położyć się i zasnąć. O niczym nie myśleć". |
W tym właśnie miejscu spotyka uroczą dziewczynkę z włosami na pazia. Lecz nie jest to ich ostatnie spotkanie. Następnym razem będzie im dane spotkać się w opuszczonej willi... willi, której Mizuki nie może opuścić. Ponieważ jest duchem, którego tylko mała Hotaru może zobaczyć i usłyszeć. Wspólnie z trojgiem przyjaciół postanawiają dowiedzieć się, czemu biedna dusza nie może trafić do nieba. Jednakże nie jest to takie proste, ponieważ jedyną wskazówką - jedyne, co Mizuki pamięta - jest pewne męskie imię... Adam...
Zapamiętajcie tylko jedno - tutaj nic nie jest tak oczywiste, jak się na pierwszy rzut oka wydaje. Tajemnica pogadania tajemnicę, zagadka zagadkę i tylko szczere uczucia ludzi mogą zdawać się tak rzeczywiste, jakimi są w istocie (i to też nie zawsze). Ai Yazawa udowodniła, iż można stworzyć zamykającą się w trzech tomach wzruszającą historię inną niż wszystkie.

Ponieważ sam pomysł jest niecodzienny i inny niż wszystkie, a sposób wykonania nie mógłby zniszczyć tak dobrego scenariusza. Wybierając na swych bohaterów dzieci, pani Yazawie udało się zrobić coś niebywałego, co nie udałoby się, gdyby postaciami był ktokolwiek inny. I choć może powinnam zacząć od Mizuki i sławnego Adama, nie zrobię tego, by nie psuć nikomu radości z ich poznawania. Zamiast tego skupię się na czwórce dzieci z podstawówki - Hotaru, Sae, Masakim i Tetsu. Choć są nadal dziećmi, potrafiły niejednokrotnie zaskoczyć mnie swoją pomysłowością i inteligencją, a przy tym nigdy nie przekroczyli granicy, po której musiałabym ich uznać za dorosłych ukrywających się w ciele małoletnich.
Ai Yazawa ma bardzo specyficzny, oryginalny sposób rysowania postaci. Często wyglądają jak żywi, choć bohaterowie - szczególnie Ci starsi - mają wąskie ciała i długie palce. Udało jej się doskonale oddać wszystkie towarzyszące uczucia - smutek, radość, tęsknotę, rozpacz, przyjaźń i miłość. Relacje pomiędzy poszczególnymi postaciami są jak najbardziej wyczuwalne i w ani jednym centymetrze nieprzesadzone. To właśnie sprawia, iż Kagen no Tsuki czyta bez tchnienia. Nie bójcie się wcale tych czarno-białych stron - kolory same się włączają, jak tylko otwieramy pierwszą stronę. Kolory podpowiedziane przez wyobraźnię.
Bardzo się cieszę, że wydawnictwa Waneko postanowiło wydać tak niezwykłą mangę - według mnie naprawdę dla wszystkich. To opowieść tak ciepła, a jej zakończenie pozostawia ten przyjemny posmak zadowolenia, że nie sposób się jej oprzeć. Nie żałuję ani jednej minuty spędzonej nad tą trzytomową lekturą i wiem, iż jeszcze nie raz do niej powrócę. A te tomiki to moje maleńkie perełki, wyróżniające się wśród opasłych tomisk.
![]() |
"O mnie się nie martw. Do głowy wciąż przychodzą mi nowe melodie. Dobrze się bawię. No i ma mnie kto słuchać. Kiedyś na pewno i Tobie je zagram. I chociaż teraz mój głos do Ciebie nie dociera nie przestanę śpiewać, modląc się o Twoje szczęście". |
Ponieważ nie wszystko da się przedstawić słowami...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tytuł: Kagen no Tsuki. Last Quarter
Autor: Ai Yazawa
Tytuł: Kagen no Tsuki. Last Quarter
Autor: Ai Yazawa
Wydawnictwo: Waneko
Rodzaj: Manga
Liczba tomów: 3
Oryginalne wydanie: 1998-1999
Data wydania polskiego: 2012-2013
Ilość stron w tomie: 184
Kategoria: Dramat, romans
Nigdy nie lubiłam czytać komiksów i raczej już się to nie zmieni.
OdpowiedzUsuńJa odwrotnie - od dziecka czytałam, więc teraz mam do nich ogromny sentyment ;) To zupełnie inny sposób spojrzenia na daną historię. Polecam się przekonać. A przynajmniej spróbować :D
UsuńFajnie się to prezentuje, ale nie nie nie, nie namówisz mnie niczym :D Komiksy i właśnie takie mangi zdecydowanie nie są dla mnie :(
OdpowiedzUsuńPS. Nowy Rok, nowa ja! Szykuuuj się!!! :D
Też kiedyś tak mówiłam - a później się przekonałam na czarno-białych ilustracji :)
UsuńNo ja mam nadzieję!
Niestety ani komiksy, ani mangi mnie nie pociągają. To raczej działka mojego Karola :D
OdpowiedzUsuńJa bardzo powoli wbijam się w mangi, ale nie wiem czy potrafiłabym napisać o nich recenzję. Ten tytuł będę miała na uwadze, bo skoro dopiero zaczynam, to może i ten tytuł warto spróbować :)
OdpowiedzUsuńKagen no Tsuki jest piękną historią - naprawdę!
UsuńJak zaczynać to od czegoś wspaniałego!
Jakie piękne okładki :O Komiksów raczej nie czytam i nie przepadam za nimi, ale mam kilku znajomych, którym mogę polecić.
OdpowiedzUsuńPlanuję rozszerzyć swoją tematykę bloga, dlatego - mam nadzieję - co i raz pojawią się właśnie recenzje komiksów ;)
UsuńA okładki są cudne! *.*
Mnie nie do końca interesują mangi,ale nie da się ukryć,że zawsze są pięknie wydane i te rysunki - wprost cudowne!
OdpowiedzUsuńPrawda, prawda :D
UsuńTo zdecydowanie nie dla nas, ale recenzja ciekawa :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiamy i zapraszamy do nas:
rodzinne-czytanie.blogspot.com
Pierwsze anime- Dragon Ball. Pierwsza manga? Black Blood Brothers :) dobre czasy, teraz już raczej nie sięgam, ale nie mówię stanowczego "nie" :)
OdpowiedzUsuńTeż oglądałam Dragon Balla <3
UsuńNiestety mangi to już nie moja bajka - lubiłam je jako dziecko i chyba temat się u mnie już wyczerpał :)
OdpowiedzUsuńOo, recenzja mangi, brawo! :D
OdpowiedzUsuńKagen no Tsuki przeczytałam dopiero pierwszy tom, a reszta wciąż czeka na półce, będę to musiała w końcu nadrobić. ;)
Dziękuję - starałam się i nieco stresowałam, gdy publikowałam tę recenzję :)
UsuńJeżeli masz ciąg dalszy na półce - jak najszybciej dokończ tę historię :D
Nie dalej jak wczoraj też postanowiłam poszukać jakiejś mangi, bo to teren całkowicie mi nieznany, a trzeba poszerzać horyzonty :)Tylko że ja będę chyba celować w jakąś bardziej mroczną i przerażającą opowieść. Co do recenzji, wyszła Ci świetnie, koniecznie pisz takich tekstów więcej :)
OdpowiedzUsuńDziękuję ślicznie za komplement :)
UsuńTo jednak coś zupełnie nowego, a przy tym fajnego i niecodziennego ;)
Mangi to nie moja bajka, ale mam koleżankę, która ma bzika na ich punkcie, szepnę jej słówko ;)
OdpowiedzUsuńJa i manga? Jakoś nie czuję tego pociągu (ciuch, ciuch) do nich. Nie moja bajka. :)
OdpowiedzUsuńMangi żadnej jeszcze nie poznałam :)
OdpowiedzUsuńZnam film live action i mi się podobał. Mangę mam na półce od ponad roku, ale z jakiegoś powodu jeszcze jej nie czytałam :').
OdpowiedzUsuńMANGU!!!
OdpowiedzUsuńWszyscy mówią, czytaj myszo. A ja odkładam na później.