środa, 17 października 2018

Ostatnie wakacje - Anna Łacina

Moje spotkanie z twórczością Anny Łaciny było albo przypadkiem, albo przeznaczeniem (albo może po prostu miłością od pierwszego przeczytania). Jak sześć lat temu natrafiłam na Czynnik miłości, tak z marszu zauroczyłam  się tymi mądrymi, życiowymi zdaniami, którymi przesycona jest zarówno ta, jak i inne powieści Anny Łaciny. Z lekkim niedowierzaniem i wciąż z lekkim podekscytowaniem chciałabym opowiedzieć Wam o wrażeniach po Ostatnich Wakacjach, które zamykają pewien rozdział w życiu bohaterów, jak i w moim czytelniczymi świecie.


Minęło prawie siedem lat. Patrycja Adler i Magdalena Dzik nie są już licealistami, lecz dorosłymi kobietami, które właśnie bronią magistra i zaczynają dorosłe życie. A ono łączy się z samodzielnym życiem, ważnymi decyzjami, pracą, mieszkaniem, pieniędzmi i... ślubem! I gdzie ta wolność, gdy beztroska zniknęła? Ich losy krzyżują się z historią siedemnastoletniej Ośki, która z dnia na dzień musi przeprowadzić się do Torunia, by tam nie tylko poznać swojego biologicznego ojca, ale przede wszystkim z nim zamieszkać...  

Niezwykle trudnym zadaniem jest recenzowanie książek Anny Łaciny. Powody są dwa. Pierwszy to to, że w tych skromnym opisie powyżej kryje się niezwykle mądra, życiowa opowieść, która mogłaby się wydarzyć w naszym życiu nieraz, a którą Wy możecie nie dostrzec. Drugi to niezaprzeczalny fakt, że Anna Łacina, jak mało która pisarka, tak dobrze oddziałuje na mój gust czytelniczy, przez co czuję dodatkową potrzebę zawarcia jak najwięcej informacji, żebyście i Wy przeczytali jej książki!

Przede wszystkim Ostatnie wakacje (podobnie jak Czynnik miłości, Kradzione róże, Miłość pod Psią Gwiazdą i wiele innych) to niesamowicie mądra książka. Źyciowa. Szczera. Taka, przy której każdy Polak poczuje się jak w domu i taka, której nie będzie chciał kończyć. Lecz nie oznacza to, że powieść wypełniona jest co mądrzejszymi słowami, nad którymi trzeba sie pochylić i dodatkowo skupiać. Nie, nie. Po prostu Anna Łacina pisze tak, że wydaje się w ogólne nie zmyślać i nie koloryzować. Pisze, jak jest: że szpitale w Polsce nie funkcjonują, jak powinny, że dorośli mają wadę wymowy, że ojcowie wiedzą często najlepiej. I bynajmniej nie jest to żaden nudny podręcznik o wychowaniu w rodzinie. Wszystko to zostaje tak dobrze wplątane w fabułę, tworząc istny rollercoaster emocjonalny bądź odtwarzając film szpiegowsko-kryminalny, który mógłby się zdarzyć każdemu z nas. I zapewne przez to "prawdopodobieństwo wydarzeń" chciałam więcej i więcej. Z tą książką czuję się jak w domu.


A to czemu? Ponieważ w książkach Anny Łaciny spotykamy się z prawdziwymi ludźmi. Nie tylko z krwi i kości i z charakterem, ale przede wszystkim z za długimi grzywkami, grubszymi ramionami, piegami, krostami i innymi kompleksami czy nawet chorobami ciała i umysłu, które sprawiają, że Magda, Patrycja i inni to postacie tak niecodzienne w swojej "codzienności". Nie sposób nie odnaleźć swojego podobieństwa i nie sposób nie westchnąć do tak szczerych więzi, jakie tworzą się pomiędzy postaciami.

- Jaki był twój ojciec? [...] Nie musisz odpowiadać.
- Supergość! Z wyobraźnią. Wielbiciel Stachury. Sam też trochę poeta, chociaż nie pisał wierszy. Bardzo zdolny, błyskotliwy. Dobry, Romantyk. Z poczuciem humoru. Nauczył mnie marzyć. Czarodziej.
Ośka stłumiła westchnienie. Niektórzy to mają szczęście.
- Okropny - dodała po chwili [...]. - Nieodpowiedzialny. Zostawił mnie i mamę, kiedy miałam kilka lat. Nie dawał mi żadnego wsparcia. Nie dotrzymywał słowa. Egoista. Alkoholik. Głupek.
- Ale... - wybąkała Ośka.
- Obie wersje są prawdziwe. Wybierz, którą wolisz.* 

Domyślam się, jak często powtarzam już słowo "szczery/szczera", ale to naprawdę najlepsze słowo, jakim określiłabym Ostatnie wakacje. Już od pierwszych stron w tę powieść wchodzi się tak, jak gdyby najlepsi przyjaciele opowiadali wydarzenia z ostatnich kilkunastu dni. Miałam wrażenie, że Patrycja, Magda i Ośka usiadły obok mnie i zaczęły swoją historię. I tak, jak w przypadku najlepszego przyjaciela, nie sposób tak po prostu wstać i odejść bez poznania zakończenia.


Ja wiem, że opis Ostatnich wakacji w żaden sposób nie daje efektu WOW. Podobnie jest z okładką, która, choć niewątpliwie ładna, nie przyciąga wzroku tak, jak inne kolorowe pozycje na półce. Ale mimo to - uwierzcie mi! - nie pożałujecie ani jednej minuty poświęconej tej książce. A w dodatku bardzo, ale to BARDZO wiele nauczycie się o świecie. Dostrzegalny jest wnikliwy research przeprowadzony przez autorkę, widać jak na dłoni, że wiedziała o czym pisze i na co chce zwrócić uwagę. To mądra, dojrzała i prawdziwa opowieść, która może przytrafić się każdemu. Osadzona we współczesnych czasach w Polsce sprawia, że jest tym bliższa czytelnikowi.
 
Co tu dużo mówić... Kocham, lubię, szanuję tę powieść, jak i poprzednie części. Można przeczytać je na chybił trafił, można chronologicznie, można samodzielnie. Niezależnie od wyboru (albo przypadku) powinno się wyjść z takiego, a nie innego wniosku - oto powieść, która żyje swoim życiem. Powieść, którą bardzo, ale to bardzo Wam polecam (najlepiej w dużej paczce z innymi tytułami od Anny Łaciny).

Powiedzcie mi szczerze - zachęciłam Was choć trochę?
Bo jutro rozpoczynają się zapisy na Book Tour z Ostatnimi wakacjami!
Zapraszam!
 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tytuł: Ostatnie wakacje
Autor: Anna Łacina
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania:10.10.2018
Liczba stron: 480
Przedział wiekowy: 10-100
Oprawa: broszurowa
Format: 135x204 mm
Cena: 39,90 zł

Kategoria: Familijna
* Str. 427
http://nk.com.pl/




5 komentarzy:

  1. Muszę w końcu poznać twórczość tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam niczego tej autorki, ale czuję się naprawdę zachęcona, by to zmienić. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałam wcześniej o tej autorce. Możliwe, że w przyszłości sięgnę po jej twórczość ;)

    Pozdrawiam,
    Lady Spark
    [kreatywna-alternatywa]

    OdpowiedzUsuń
  4. "Ostatnie wakacje" to książka, którą polecamy bardzo, bardzo gorąco wraz z Tobą. Można z nią poczuć się tak, jak "w domu" i to doskonała propozycja na długie, jesienne wieczory.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetnie napisany artykuł. Mam nadzieję, że będzie ich więcej.

    OdpowiedzUsuń