wtorek, 2 czerwca 2015

Wichrowe Wzgórza - Emily Bronte

Czy mówiłam już, jak bardzo podoba mi się seria "Angielski Ogród" przygotowana przez wydawnictwa Świat Książki? Myślę, że liczne pochlebne komentarze pod recenzjami wydań czy to Jane Austen, czy to Elizabeth Gaskell to niezaprzeczalny dowód. Dlatego też nie mogłam sobie odmówić drugiego już wydania Wichrowych Wzgórz Emily Bronte na mojej bibliotece! 

Przenieśmy się do przełomu XVIII i XIX wieku. To właśnie wtedy do majątku na Wuthering Heights (pl. Wichrowe Wzgórza) powraca pan Earnshaw. Lecz nie przybywa sam. Wraz z nim do Anglii przyjeżdża bezdomny chłopiec o cygańskich korzeniach, który błąkał się bez celu na ulicach Liverpoolu. Panu Earnshaw zrobiło się żal dziecka i postanowił go przygarnąć, tym samym nakazując dwójce swych dzieci: Cathy i Hindley'owi traktować znajdę jak własnego brata, którego nazywa Heathcliffem. Niedługo potem umiera.
 
Jego prośba zostaje spełniona tylko częściowo. Przyszły panicz Wuthering Heights, Hindley, traktuje go jako służącego, kogoś gorszego od najgorszych, nieustannie go poniżając. Natomiast mała Cathy, nie zważając na uwagi brata, niemal natychmiast zaprzyjaźnia się z Heathcliffem, co później przeradza się w tak silną wieź, iż przybrane rodzeństwo nie będzie mogło bez siebie żyć. Mijają lata, a główna bohaterka przeistacza się w kobietę i jak każda młoda niewiasta będzie musiała zmierzyć się z kwestią małżeństwa... jej wybór niestety nie trafia na tego, którego kocha ze wzajemnością. 

UWAGA! Wcześniejsza recenzja książki od wydawnictwa MG: TUTAJ
To właśnie na niej wyraziłam swoją opinię na temat tego cudownego, acz bardzo smutnego romansu wszech czasu. By się nie powtarzać, postanowiłam zrobić małe porównanie obu wydań, ponieważ - choć nie zdawałam sobie z tego sprawy - mają one kluczową różnicę. Tłumaczenie! 

Jak się dowiedziałam, tłumaczenie z jakim spotkałam się przy czytaniu Wichrowych Wzgórz od wyd. MG jest nowe. Zajął się tym Piotr Grzesik - i jak sam przyznał - zrobił to z potrzeby serca, a nie na zamówienie. Natomiast wyd. Świat Książki i jego cudowne wydania z Angielskiego Ogrodu zdecydowało się na stary  przekład Janiny Sujkowskiej, który ukazał się już w 1929 roku. Co z tego wynika?

Oba wydania czyta się naprawdę dobrze i moim zdaniem Piotr Grzesik dokonał naprawdę wiele, sprawiając, iż jego tłumaczenie jest bliższe współczesnemu czytelnikowi. Jednakże to Janina Sujkowska ze swą poprawną, acz wychodzącą już z mody polszczyzną i gładkiemu, obrazowemu stylowi zachwyci czytelniczki spragnione tego klimatu klasyki.

Dobrze widać to na zdjęciach poniżej. Pozwoliłam wykorzystać pracę Montogomery z bloga Słowa Malowane [BLOG], bo mój egzemplarz Wichrowych Wzgórz od wyd. MG jest obecnie u przyjaciółki (i pewnie już tam pozostanie).

Zdjęcia: http://slowemmalowane.blogspot.com/2014/02/emily-bronte-wichrowe-wzgorza.html

Moim zdaniem, to dobrze, że są różne tłumaczenia z dwóch wydawnictw. Sprawia to, iż nasz rynek jest urozmaicony o ten drobniutki (choć bardzo ważny) szczególik i jeżeli jeden przekład się nie spodoba, można sięgnąć po drugi. Jednakże, nie okłamujmy się - przeciętny Polak polubi oba wydania i nie zauważy jakiekolwiek różnicy. Wszystko zależy od tego, kto po jaki egzemplarz sięgnie.

Wszystkie tomy z serii Angielski Ogród są moim celem. Dlaczego? Ponieważ są przepiękne oraz nastrojowe! Uwielbiam okładki pełne malowanych kwiatów, podobnie jak doceniam obwoluty, które chronią część zasadniczą. Dostajemy twardą oprawę z dominującym kolorem pomarańczu oraz z małą niteczką jako zakładką. Uwierzcie mi - spodoba Wam się!

Emily Jane Bronte, pseud. Ellis Bell (1818-1848), angielska poetka i pisarka, urodziła się w rodzinie uzdolnionego literacko pastora anglikańskiego. Jej jedyną powieść, Wichrowe Wzgórza (1847, wyd. pol. szatańska miłość, 1929, wyd. nast. 1950), współcześni przyjęli niechętnie. Dopiero w XX wieku została zaliczona w poczet arcydzieł literatury światowej. Była wielokrotnie filmowana; najsłynniejsze adaptacje to: z roku 1939 w reżyserii Williama Wylera i z roku 1953 - Luisa Bunuela, a ostatnia z roku 1992 - Petera Kosminsky'ego.

Czekam z niecierpliwością na "Emmę" Jane Austen w serii Angielski Ogród!

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tytuł: Wichrowe Wzgórza
Tytuł oryginalny: Wuthering Heights
Autor: Emily Bronte
Tłumaczenie:Janina Sujkowska
Wydawnictwo: Świat Książki
Seria: Angielski Ogród
Data wydania oryginału: 1847
Data omawianego wydania: 22.04.2015
Liczba stron: 336
Oprawa: Twarda+Obwoluta 
http://wydawnictwoswiatksiazki.pl/Gatunek: Romans

18 komentarzy:

  1. Uwielbiam Wichrowe wzgórza i czytałam już co najmniej dwa różne tłumaczenia. Też uważam, że dobrze gdy jedna książka pojawia się w kilku "wersjach", bo tak szybciej trafi do innych czytelników :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta seria prezentuje się naprawdę wspaniale! :) A "Wichrowe wzgórza" wciąż przede mną ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książki nie czytałam, ale oglądałam ekranizację, która bardzo przypadła mi do gustu, dlatego być może kiedyś zaryzykuje i skuszę się na książkową wersję ''Wichrowych wzgórz''.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie Wichrowe wzgórza nie przypadły do gustu... Lubię klasykę, ale akurat ta książka kompletnie mnie nie zachwyciła.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie ma opcji, żeby "Wichrowe wzgórza" z "Angielskiego ogrodu" nie znalazły się na mojej półce :) Bardzo fajnie to zrobiłaś, że porównałaś obydwa wydania. Myślę, że każde z nich ma swój klimat i jest godne uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  6. Od dawna za mną chodzi, ale ciągle mi do niej nie po drodze

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja bym jednak wolała nowsze tłumaczenie :) A książkę mam w planach. Choć i tak najważniejsze, że w obu wydaniach powieść jest niesamowita :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Faktycznie te książki są pięknie wydane! Też jestem pod wrażeniem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. mam w planach ''Wichrowe Wzgórza'', a teraz po przeczytaniu jednego fragmentu mam na nią jeszcze większą ochotę. :)
    i na pewno sięgnę po tłumaczenie pani Joanny. patrząc po fragmencie styl jest faktycznie bardziej przyswajalny :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Znam tę powieść w tłumaczeniu Sujkowskiej właśnie, teraz przyjrzałam się zdjęciu porównawczemu i różnica wydaje mi się naprawdę duża? Tu jest "Panicz Linton czeka nieco bliżej", a tam "Ponic Linton jes uode tamtyj strony", naprawdę zmieniony tekst. Musiałabym chyba przeczytać drugi przekład, by go właściwie ocenić. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetna recenzja:) Nawet sobie nie zdawałam sprawy, jak wielkie znaczenie ma przekład. A tę serię Świata książki uwielbiam:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Muszę w końcu przeczytać ten klasyk, bo trochę wstyd, że w ogóle nie znam tej historii.

    OdpowiedzUsuń
  13. dobrze,że zwracasz uwagę na przekład,który bądź co bądź,jest niezwykle istotną kwestią...
    ja osobiście wolę starsze tłumaczenie,pozwala bardziej się wczuć w klimat epoki...
    no a okładki-poprostu urzekające <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przepraszam za po prostu razem- kardynalny błąd!
      wstyd mi teraz....

      Usuń
  14. Niestety nie czytałam, ale wiem, że to pozycja obowiązkowa :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Książkę już kiedyś czytałam i bardzo miło ją wspominam. A te wydania są naprawdę piękne :))
    addictedtobooks.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja mam wydanie z 1990 roku i pewnie na razie przy nim pozostanę, choć seria Angielski Ogród prezentuje się naprawdę zachęcająco.

    OdpowiedzUsuń