piątek, 24 lipca 2015

Villette - Charlotte Bronte

Są autorzy, których książki powinno się czytać w odpowiednim szyku. Najlepiej dać szansę najgłośniejszej ich powieści, następnie powrócić do czasami niedoskonałych debiutów, by w końcu sięgnąć po ich ostatnie dzieło. Może nie jest tak u wszystkich, ale wydaje mi się, iż Charlotte Bronte i jej twórczość idealnie nadaje się do tego schematu. Na całe szczęście tylko jedną biedną "Shirley" zostawiałam na później. 

ARCYDZIEŁO LITERATURY I ŻYCIA
Ostatnia powieść Charlotte Bronte

Życie Lucy nie należy do najprostszych. Ciężka sytuacja materialna ostatecznie zmusza ją do opuszczenia rodzinnych kątów, by udać się do francuskiej miejscowości o nazwie Villette. Właśnie tam udaje jej się otrzymać posadę guwernantki w zakładzie wychowawczym dla dziewcząt Madame Beck. Jako że sama dwudziestotrzyletnia Angielka nie należy do ludzi towarzyskich o ciekawskim spojrzeniu na życie, przyszłość jej zapowiada się na spokojną i sielską. Jednakże ów ład i porządek niszczy pewien bardzo przystojny doktor John, który rozkochuje w sobie skrytą Lucy.

"Villette" jest... inna. Jest wyjątkową, oryginalną powieścią, różniącą się całkowicie od sławnej "Jane Eyre", którą - w porównaniu do ostatniej powieści Charlotte Bronte - czytało się naprawdę szybko i z uśmiechem na ustach. Z tą książka tak niestety nie jest. A mimo to "Villette" jest na swój własny sposób mroczna, tajemnicza i pełna niedomówień. Oto majstersztyk mistrzyni - tylko tyle potrafię powiedzieć.

Niech nie biorą tej powieści do ręki osoby, które poszukują niespodziewanych zwrotów akcji... bądź jakiejkolwiek szybkiej akcji, ponieważ nie przebrną nawet przez sto pierwszych stron. Całość fabuły upływa powoli, spokojnie, bez jakiś większych zaskoczeń bądź wstrząsów w życiu bohaterów. Nic dziwnego. Tutaj to nie  przygody Lucy są ważne, lecz jej przemyślenia, spostrzeżenia oraz uczucia, jakie kiełkują i dojrzewają z czasem niczym najpiękniejsze w kwiatów. 

"Villette" to prawdziwa uczta literacka dla wyobraźni, 
którą rozkoszować się będzie najbardziej wybredny czytelnik.
Karolina Kurando

Uważa się, iż tą książką autorka została prekursorką powieści psychologicznej. Tym samym "Villette" nazywana jest pierwszym w światowej literaturze utworem, w którym zastosowano strumień świadomości - odmianę monologu wewnętrznego, która na dobre ukształtuje się dopiero w XX wieku. Dlatego też sama główna bohaterka jest niespotykaną postacią. Lucy wzbudzała tak wiele różnych emocji, iż sama nie wiedziałam, czy ją lubić, czy też nie. To jedna z najbardziej zawziętych i często głupio upartych osób, jakie w życiu spotkałam. A przy okazji jest tak niezwykle inteligentna w swoich własnych przemyśleniach, że nie sposób nie poczuć do niej szacunku. 

Jak już wcześniej wspomniałam - "Villette" nie czyta się szybko, a raczej należałoby ważyć w tej powieści pojedyncze słowo. Każdy czytelnik powinien zdawać sobie sprawę, iż będzie potrzebował wolnego czasu całkiem sporo jak na siedemset stron. To książka-skarb, które docenia się dopiero po latach niczym najpyszniej dojrzały owoc. 

Polecam naprawdę gorąco, aczkolwiek proponuję najpierw przybliżyć sobie tę powieść chociażby dzięki Erykowi Ostrowskiemu. Warto zawsze mieć na uwadze ten tytuł, ponieważ sama świadomość tego, jak "Villette" jest wyjątkową powieścią, zrobi wrażenie na każdym molu książkowym.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tytuł:  Villette   
Autor: Charlotte Bronte 
Tłumaczenie: Róża Centnerszwerowa 
Wydawnictwo: MG http://www.wydawnictwomg.pl/sklepy-cynamonowe-wydanie-ilustrowane/ 
Data wydania: 1853 
Premiera wydania : 2013 
Liczba stron: 686
Oprawa: Twarda
Format: 145x205 
Cena okładkowa: 49,90
Gatunek: Klasyka


18 komentarzy:

  1. Nie czytałam tej książki, ale ciągle noszę się z zamiarem, by po nią sięgnąć, ale ciągle odstrasza mnie mój brak czasu,boję się, że nie będę mogła pochłonąć książki, tak szybko jakbym chciała, bo wydaje się niezwykle ciekawa.

    http://leonzabookowiec.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja ukochana książka Bronte :) Najlepsza w jej dorobku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie ukochaną będzie pewnie zawsze Jane Eyre ;)

      Usuń
  3. Muszę się za nią zabrać, bo ciągle odkładam ją na później.

    OdpowiedzUsuń
  4. Aż wstyd się przyznać, ale nie czytałam żadnej książki autorki. Muszę nadrobić :) Skoro podpowiadasz, że warto zacząć od tej powieści, to tak zrobię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie... sądzę, że tą powinno się zakończyć cały dorobek Bronte ;)

      Usuń
  5. Ciągle widzę u Ciebie Bronte, zastanawiam się, czy dużo jeszcze książek Ci zostało od sióstr :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze dwie Charlotty i wszystkie Anne ;)

      Usuń
  6. Powieści sióstr Bronte wciąż przede mną ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę w końcu wziąć się za klasykę. Dość wymówek :) Podoba mi się też twój pomysł na kolejność sięgania po książki uznanych pisarzy, chyba skorzystam z tych rad :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam twórczość sióstr Bronte, tę pozycję mam już za sobą ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czyli jest to książka, którą należy się delektować podczas czytania :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam jeszcze twórczości tej autorki, ale chętnie bym poznała jakąś z jej książek. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam i również polecam. Warto znać to dzieło.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie wiedziałam, że taka książka istnieje. Pewnie kiedyś do niej zajrzę, choćby z ciekawości.

    OdpowiedzUsuń
  13. Z Charlotte mam za sobą Jane Eyre i Shirley, więc myślę że i na Vilette przyjdzie czas :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Planuję skompletować na półce wszystkie książki sióstr Brontë, więc "Villette" na pewno też na nią trafi. Mam nadzieję, że jak najszybciej.

    OdpowiedzUsuń