wtorek, 26 kwietnia 2016

Pustelnia parmeńska - Stendhal

Kto pamięta - a kto nie pamięta, spieszę z przypomnieniem - jakiś czas temu miałam szansę poznać kolejnego autora, którego powieści na dobre weszły do kanonu klasyki (aczkolwiek nie są tak bardzo popularne jak inne dzieła). Mam tutaj oczywiście na myśli Stendhala - Marie-Henri Beyle -  francuskiego pisarza romantyka, prekursora realizmu w literaturze! Pamiętając lekturę Czerwonych i czarnych, przyszedł czas na kolejne dzieło tego autora!

Mistrzowskie opisy uczuć, zawiłe intrygi i znakomite portrety psychologiczne. 
A także opis uroczego świata, którego dawno już nie ma!



Dzieje Fabrycego del Dongo - młodszego syna mediolańskiego arystokraty i bogacza, który odrzuca syna, ponieważ ten przejawia fascynację Napoleonem. Brak miłości ojcowskiej z nawiązką rekompensują Fabrycemu kobiety, od ukochanej ciotki, przez markietanki, aktorki i właściwie wszystkie, które spotyka na swej drodze. 

"Kochanek częściej myśli o tym, aby dotrzeć do ukochanej, niż mąż o tym, aby pilnować żony".

Stendhal plecie burzliwą historię miłości między Fabrycym, hrabiną Sanseverina i córką strażnika więzienia, nie zapominając również o zwyczajach i obyczajach, panujących ówcześnie na świecie po wojnach napoleońskich. Nie zabraknie także tych stosunków społecznych oraz tego wszystkiego, co tak bardzo kochamy w powieściach wywodzących się z XIX wieku. 

Co ciekawe Pustelnia parmeńska była jedynym dziełem Stendhala, która doczekała się uznania już za życia autora. Jak się tylko tego dowiedziałam postanowiłam jak najszybciej wziąć do ręki to cudownie odświeżone wydanie... i czytać!

Trochę trwało - co mnie absolutnie nie zaskoczyło - zanim wgryzłam się w atmosferę, która stworzył autor. Starałam się odnaleźć w powolnie zmierzającej do jakiegoś konkretnego celu akcji. Poznawałam coraz bardziej psychologię, zawiłe wątki miłosne, a przede wszystkim społeczne, aż w końcu zrozumiałam, czemu ta powieść była od samego początku tak dobrze przyjęta przez ówczesne grono czytelników!

"Tutaj nawet, czymże jestem innym niż terzo incomodo (ten piękny włoski język stworzony jest, zaiste, dla miłości). Terzo incomodo (trzeci, który zawadza)! Cóż za ból dla rozumnego człowieka - czuć, że gra tę ohydną rolę a nie móc tego przemóc na sobie, aby wstać i odejść!"

Kto tylko uwielbia tak jak ja nieproste wątki miłosne - nieproste w nieco innym znaczeniu, jakie przyszło nam poznawać w powieściach współczesnych - ten przynajmniej doceni (a może i zakocha się) w Pustelni parmeńskiej. Mistrzostwo uczuć i te niebanalne intrygi naprawdę robią wrażenie - tak bardzo, iż nie sposób tak po prostu zamknąć książki i przejść do porządku dziennego! 

Oczywiście największą przeszkodą w poznaniu żywota del Dongo będzie niewątpliwie język i styl autora. Książka otrzymała wybitne tłumaczenie w postaci Tadeusza Żeleńskiego Boya, aczkolwiek żeby zrozumieć tekst, trzeba również zrozumieć, iż Pustelnia parmeńska została opublikowana po raz pierwszy w 1839 roku. Zatem kto nie lubi lekkiego wyzwania stylistycznego, ten nie polubi automatycznie tejże powieści. 

Aczkolwiek ja mam nadzieję, że dacie szansę zarówno Pustelni parmeńskiej, jak i wcześniej wydanemu Czerwieni i czerni. Warto, naprawdę warto mieć na swojej półce tak wyjątkowe książki. Pozycja obowiązkowa dla każdego miłośnika i miłośniczki francuskiej literatury!  


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~  
Tytuł:  Pustelnia parmeńska
Autor: Stendhal 
Tłumaczenie: Tadeusz Żeleński Boy 
Wydawnictwo: MG  
http://www.wydawnictwomg.pl/male-kobietki/Pierwsze wydanie: 1839 
Data wydania: 2016 
Liczba stron: 512
Oprawa: Twarda  
Format: 145x205    
Cena okładkowa: 49,90 
Gatunek: Klasyka 
 




17 komentarzy:

  1. Na razie nie mam na nią ochoty :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka może być nie lada wyzwaniem dla czytelnika! Jestem zaintrygowana :)Pośredniczka

    OdpowiedzUsuń
  3. Och ten Stądal... chyba dopiero jak skończę moje frankofońskie studia przejdę do nieprzymusowej lektury dzieł frankofońskich pisarzy :D
    http://miqaisonfire.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  4. OOooo a to coś nowego :) Nie słyszałam o niej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Od dawna noszę się z zamiarem poczytania klasyki i twórczość Stendhala też jest na mojej liście, więc mam nadzieję, że Twój post mnie zmotywuje w końcu do lektury :)A wyzwanie związane z innym stylem pisania chętnie podejmę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Książki wydawane przez MG zawsze mają takie genialne okładki! Na razie mam co czytać, ale od klasyki nie stronię, więc pewnie któregoś dnia po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie słyszałam o niej, ale wydaje się być ciekawa :)

    Buziaczki! ♥
    Zapraszam do nas :)
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. To już druga recenzja tej książki którą dziś czytam. Niestety nie jestem wielbicielką klasyki, więc sobie odpuszczę lekturę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię klasykę i często po nią sięgam. Dzisiaj też pisałam o tej powieści i dodam, że jest ona nie lada wyzwaniem.

    OdpowiedzUsuń
  10. Może kiedyś, klasykę lubię więc... :)

    OdpowiedzUsuń
  11. O Jezuu, Już przeczytałaś??? Już?? Ja sobie na nią ostrzę ząbki,o jaa, o jaaa :):) Zazdroszcze, kocham taki styl, kocham klimaty aaa. dobra idę. Bo się zachwycam i zachwycam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Hmm... Brzmi całkiem interesująco, ale to wyzwanie stylistyczne... Jakoś chwilowo nie mam na to ochoty ;). Może kiedyś

    OdpowiedzUsuń
  13. Cała kolekcja klasycznych dzieł wydanych przez MG jest rewelacyjna. Zbieram te tytuły!

    OdpowiedzUsuń
  14. O ile podobne lektury uwielbiam, to ta kompletnie nie przypadłą mi do gustu i przejść nie mogłam przez nią za nic. Ale czytałam ją wieki temu i może dlatego :)

    OdpowiedzUsuń
  15. To wspaniała książka, a samo wydanie jest bardzo ładne. Może sobie je kupię, ponieważ stare, które mam w domu sypie się w rękach.

    OdpowiedzUsuń
  16. Chętnie przeczytam, ale obecnie mam fazę na kryminały/thrillery :)

    OdpowiedzUsuń